niedziela, 2 października 2016

Gorąca czekolada z kleksem bitej śmietany kokosowej

Macie czasami takie dni, że najchętniej zakopalibyście się pod kocem i nie wystawiali spod niego nawet nosa?
Jeżeli tak, to polecam schować się pod nim, zabierając ze sobą filiżankę aromatycznej, gorącej czekolady. Sprawdzone, przetestowane, działa! :)

Składniki (na dwie filiżanki):

  • tabliczka gorzkiej czekolady (sporo gorzkich czekolad w sklepach jest 100% vegan)
  • filiżanka (w której potem podacie czekoladę) mleka migdałowego,
  • mała puszka mleczka kokosowego (165 ml)
  • szczypta mielonej papryki chili 
  • szczypta cynamonu

Kilka rad:
  • mleczko kokosowe musi mieć min. 76% zawartości ekstraktu kokosowego (im więcej, tym łatwiej będzie ubić bitą śmietanę)
  • mleczko kokosowe przed ubiciem na śmietanę, musi być przechowywane w lodówce min. 20 godzin.
  • do ubicia bitej śmietany używamy tylko części stałej mleczka. Część płynną pozostawiam do innych potraw.
  • jeżeli śmietanka nie będzie chciała ubijać się na sztywno, proponuję dodać (ewentualnie) "Śmietan-Fix" w połowie ubijania mleczka kokosowego

Sposób przygotowania: 
Korzystając z powyższych rad, mleczko kokosowe ubijam mikserem na sztywną bitą śmietanę.
Mleko migdałowe wraz z połamaną czekoladą podgrzewam w rondelku, mieszając do całkowitego rozpuszczenia się czekolady. Masa powinna być idealnie gładka, bez grudek. Dodaję chili oraz cynamonu i mieszam jeszcze przez kilka minut. 
Przelewam do filiżanki, a na wierzch za pomocą rękawa cukierniczego dodaję łyżkę bitej śmietany.

wtorek, 13 września 2016

Wege Piknik, czyli co wziąć ze sobą do koszyka


Wrześniowa pogoda wyjątkowo nas rozpieszcza w tym roku i zachęca do weekendowego piknikowania. Mój mąż zabrał mnie w związku z tym w niedzielę do Powsina. Zaproponował piknik na trawie. On to umie wymyślać fajne randki!
Zapakowaliśmy do samochodu kocyki oraz pełny kosz pyszności i poczuliśmy się jak licealiści uciekający na wagary z nudnej lekcji. A jak piknik, to i pyszne jedzenie! A, i tego dnia nie liczcie kalorii :)


Jak się spakować, co zabrać?

  1. Przyda się na pewno spora torba lub wiklinowy koszyk piknikowy, dzięki którym wszystko będziemy mogli mieć w jednym miejscu. Koc, sztućce, jedzenie, talerze, napoje, paletki do badmintona i co tylko Wasza wyobraźnia jeszcze Wam podpowiada.
  2. Pamiętajcie, że produkty i potrawy, które ze sobą zabieracie muszą wiele przetrwać - temperaturę, pakowanie do pojemników i transport. Nie warto brać ze sobą zup, płynnych deserów lub dań, które są smaczne tylko wtedy, gdy podane są na gorąco. Bez sensu stresować się potem rozlaną, choć pyszną, zupą, której gotowaniu poświęciliśmy pół poranka.
  3. Nie warto również brać ze sobą porcelanowych talerzy i metalowych sztućców. Te plastikowe w zupełności wystarczą.
  4. Napoje najlepiej przewozić w zamkniętych butelkach lub szczelnych bidonach. Warto również jeszcze w domu wrzucić do nich dwie kostki lodu i od razu zapakować do termicznej torby. Dzięki temu napoje dłużej utrzymają niską temperaturę.
  5. Warto również zaopatrzyć się w termiczną torbę, dzięki której Wasze potrawy przetrwają nawet najcięższy upał. 
  6. Weźcie również ze sobą mokre chusteczki lub płyn do dezynfekcji rąk. 
  7. I koniecznie duży kapelusz! W końcu co, jak co, ale piknik bez kapelusza i wiklinowego koszyka, to co to za piknik! :)


Oto moje propozycje kulinarne na piknik we dwoje, z dziećmi lub ze znajomymi (wystarczy kliknąć na nazwę wybranej potrawy, aby przejść do przepisu):

1. Ciastka z czekoladą -  świetna, pożywna i słodka przekąska dla każdego















2. Owoce  - my postawiliśmy na banany, winogrona i śliwki















3. Wykwintne sakiewki ze szpinakiem, cebulą i karmelizowaną gruszką 















4. Wegański placek drożdżowy















5. Sałatka z rukolą, pieczonymi łódeczkami batata, granatem i pieczoną ciecierzycą





















6. Domowe powidła





















7. Orkiszowy placek ze śliwkami 


A Wy? Co zabieracie do piknikowych koszyków?


poniedziałek, 12 września 2016

Powidła śliwkowe


Lato powoli dobiega końca, więc trzeba je zachować jak najdłużej. Ja zapakowałam więc letnie smaki w słoiki. I tak powstały najpyszniejsze na świecie powidła śliwkowe o lekkiej, jesiennej nucie. Jeżeli macie przed sobą wolny dzień, albo weekend, kupcie słoiki, dużo sezonowych warzyw i owoców i zapakujcie je w słoiki. Nie ma nic lepszego, niż kawałek lata w środku zimy lub jesieni!

Składniki (na 8-10 słoiczków 0,3 l):
- 7 kg śliwek
- 4 płaskie łyżeczki cynamonu 
- dwa goździki 
- 2 płaskie łyżeczki kardamonu 
- opcjonalnie: tabliczka gorzkiej czekolady

Sposób przygotowania:

Śliwki dokładnie myję pod bieżącą wodą, osuszam papierowym ręcznikiem i pozbawiam je pestek. Wrzucam je do dużego garnka z grubym dnem lub dwóch garnków, jeżeli w jednym się wszystkie nie zmieściły i podduszam pod przykryciem na bardzo małym ogniu. Co kilka, kilkanaście minut mieszam, aby nie doprowadzić do przypalenia. W połowie gotowania dodaję cynamon, kardamon i rozdrobnione w moździerzu dwa goździki. Dodaję opcjonalnie czekoladę chcąc uzyskać lekko "nutellowy" smak.  Śliwki podduszam do momentu całkowitego odparowania wody i powstaniu gęstej, jednolitej konsystencji. Może to potrwać nawet do 8-10 godzin. 

Pasteryzacja słoików:

Chcąc cieszyć się cieszyć powidłami przez całą zimę, gotowe powidła przekładam do słoiczków. Zakręcam słoiki i wstawiam je do garnka z gotującą się wodą. Poziom wody powinien być ok 2 cm poniżej zakrętki słoika. Gotuję ok. 15 minut uważając, aby nie doprowadzić do popękania słoików. Po upływie tego czasu, za pomocą rękawiczki żaroodpornej wyjmuje słoiki i ustawiam je na ściereczce dnem do góry i pozostawiam tak na 8 godzin do całkowitego wystudzenia. Po tym czasie wieczka słoików powinny być wklęsłe. 
Słoiki dekoruję kapturkami, naklejam naklejki, opisuję i cieszę się szafką pełną smakowitości przez całą jesień i zimę :)





poniedziałek, 5 września 2016

Placek ze śliwkami

Kto oglądał Snapy ten wie, że dostaliśmy od Dziadka 7 kg śliwek z jego działki. Wyzwanie, co z tym zrobić! Zdecydowałam się na: powidła, naleśniki, no i OBOWIĄZKOWO placek ze śliwkami.
Druga noc ledwo przespana, ze względu na gotujące się powidła, ale to na prawdę wielka radocha kręcić łychą i jednocześnie wspomagać się ciepłym orkiszowym plackiem ze śliwkami.

Składniki (na keksówkę lub formę 22 cm): 
- 1,5 szklanki mąki orkiszowej
- szklanka mleka roślinnego (polecam do tego ciasta użyć mleka kokosowego o smaku czekoladowym)
- kilkanaście śliwek
- 1/3 szklanki cukru trzcinowego lub 1/2 szklanki ksylitolu
- 1/3 szklanki oleju
- 1,5 łyżeczki sody
- 1,5 łyżeczki octu
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki kardamonu
- cukier puder do posypania ciasta

Sposób przygotowania: 
Piekarnik nagrzewam do 170 stopni (termoobieg), a formę do ciasta dokładnie smaruję olejem. Wszystkie składniki, oprócz śliwek, łączę ze sobą w dużej misce i dokładnie mieszam drewnianą łyżką do idealnego połączenia się składników.
Śliwki pozbawiam pestek i kroję je na pół. Masę ciasta przelewam do formy i na wierzchu układam śliwki, jedna obok drugiej.
Wstawiam do piekarnika na 45 minut. Po upływie tego czasu ciasto zostawiam do całkowitego ostudzenia i dopiero potem posypuję cukrem pudrem.




niedziela, 28 sierpnia 2016

Roladki z bakłażana mocno nadziane

Psianka podłużna. Gruszka Miłosna. Jajko krzewiaste, bakman, oberżyna, czy wreszcie: BAKŁAŻAN.
Pochodzi z Indii, rośnie w tropikach i jest… owocem. A co więcej, w sensie ściśle botanicznym, jest jagodą. Jak widzicie, to dość mocno tajemnicza i zagmatwana sprawa, od której dostać można niemałego mętliku w głowie. Nic się jednak nie przejmujcie, bo jedno jest jednak pewne - bakłażan, to król smaku. Dawno, dawno, uprawiany był jednak w Europie jako roślina ozdobna, a dopiero potem odkryto na szeroką skalę jego kulinarne zalety.
Ja bakłażana mam zawsze w lodówce. Chociaż jednego - może stosunkowo długo w niej poleżeć, a radość z przyrządzenia go na obiad lub kolację jest ogromna!

Pamiętajcie jednak, że bakłażany to dość zachłanne chłopaki, ponieważ w przypadku smażenia lubią pić olej. Należy nasmarować je wcześniej oliwą i smażyć na suchej patelni. W innym wypadku wciągną tyle tłuszczu, ile uprzednio wlejecie na patelnię.

A więc do dzieła! Przed Wami roladki bakłażanowe nadziane marynowanym tofu a'la feta, pomidorami suszonymi oraz bazylią. 


Składniki (na ok. 8 nadzianych bakłażanowych roladek):
- 1 bakłażan
- kostka tofu naturalnego (180 g)
- ok. 8 pomidorów suszonych
- świeże liście bazylii
- sól, pieprz
- 2 łyżki soli himalajskiej
- 6 ząbków czosnku
- olej kokosowy
- opcjonalnie: wykałaczki krótkie

Sposób przygotowania: 

Dzień lub dwa wcześniej przygotowuję marynowane tofu a'la feta. 

  1. Do litrowego słoika wkładam pokrojone w plastry (ok. 1 cm grubości) tofu, dodaję 6 ząbków czosnku, 2 łyżki soli himalajskiej i zalewam wodą mineralną. 
  2. Zakręcam słoik i zostawiam na kilkanaście godzin w lodówce.


Następnego dnia: 

  1. Bakłażana myję pod bieżącą wodą i kroję go wzdłuż na równe ok 4-5 mm plastry.
  2. Nacieram je solą, smaruję lekko olejem kokosowym i odstawiam na 15 minut. 
  3. Po upływie tego czasu rozgrzewam patelnię i podsmażam na niej plastry bakłażana, ok 4 minut z każdej strony. Gdy dość mocno nam się zarumienią, przekładam je na talerz do całkowitego wystudzenia.
  4. Gdy bakłażan wystudzi nam się, zaczynamy zwijanie! Tofu wyjmuję ze słoika, pomidory suszone wyjmuję z zalewy (aczkolwiek bardzo polecam pomidory ze znanego dyskontu, którego nazwa zawarta jest w piosence "Do biedronki przyszedł żuk" - sprzedawane są w paczkach, bez zalewy!), a bazylię myję pod bieżącą wodą i osuszam ręcznikiem papierowym.
  5. Na szczycie każdego plastra oberżyny układam: plaster tofu, pomidora suszonego i 2 liście bazylii. Zwijam w rulon i ewentualnie sczepiam krótką wykałaczką.
  6. Podaję jako przekąskę lub przystawkę.

Mówię Wam, no niebo w gębie!







sobota, 27 sierpnia 2016

Orkiszowe ciasto marchewkowe

Chyba jeszcze tego Wam nie mówiłam, ale ciasta z mąki orkiszowej, to moja absolutna słabość. Nie umiem się im oprzeć! Mąka orkiszowa ma w sobie tyle aromatów, że i ciasto marchewkowe po prostu musiało być oparte na tej mące.
Ciasto jest aksamitne, dość wilgotne i rozpływające się w ustach. Jeżeli chcecie mieć zdrową i pyszną przekąskę, to polecam orkiszowe marchewkowe całą sobą!

Składniki (na jedną keksówkę):
- 200 g startej na tarce marchewki
- 1,5 szklanki mąki orkiszowej
- 1/3 szklanki oleju
- 1/3 szklanki cukru trzcinowego
- 1 szklanka mleka roślinnego lub 1 szklanka soku jabłkowego
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżka octu jabłkowego
- 1 łyżeczka przyprawy do piernika
- dwie szczypty cynamonu

Sposób przygotowania:
Piekarnik rozgrzewam do 170 stopni (termoobieg). Marchewkę myję, obieram i ścieram na tarce. Wszystkie składniki łączę ze sobą, dodaję marchewkę i dokładnie mieszam. Formę do ciasta bardzo dokładnie smaruję oliwą i następnie przelewam do niej ciasto. Wierzch wyrównuję łyżką i wstawiam do piekarnika na 45-50 minut, 170 stopni, termoobieg.
Po upływie 50 minut, ciasto wyjmuję z piekarnika i pozostawiam w formie do całkowitego wystygnięcia.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Jagodowe smoothie owsiane

Pamiętacie zabawę z przedszkola, gdzie kredkami lub lodami brudziło się języki? No to mam dla Was powrót do dzieciństwa!
Brudzące języki, jagodowe smoothie owsiane - idealne na śniadanie, proste jak drut, a pyszne, jak…jagodowe smoothie owsiane.
Czas przygotowania, to ok. 3 minuty, a zabawy po jego wypiciu ok. 53 minut :)

Składniki (na dwa języki):

  • 0,5 kg jagód + 2 łyżki do dekoracji
  • 2 łyżki mleka roślinnego
  • 3 łyżki płatków owsianych 
  • ewentualnie słód: cukier trzcinowy, ksylitol lub bardzo słodki banan
  • 2 łyżki wiórków kokosowych + 1 łyżka do dekoracji
Sposób przygotowania:

W blenderze kielichowym łączę ze sobą wszystkie składniki. Wstawiam do lodówki na 15 minut. Dekoruję i piję! Smacznego! 







środa, 3 sierpnia 2016

Wegański makaron z kurkami w śmietanowo-koperkowym sosie



Kolejny przepis, który jest absolutnym must have lata. No bo kto to widział, lato bez chociażby jednej porcji makaronu z kurkami? Nie może być. Ciepły wieczór wzmaga ochotę na randkowanie na balkonie lub w ogrodzie. A jak randka, to pyszna kolacja. Czemu więc nie połączyć jednego z drugim? Tak też zrobiłam i na wieczorną balkonową randkę z mężem powstał makaron z kurkami w koperkowym sosie.
Kto więc ma ochotę na randkę, koniecznie musi podać na stół smak lata. I miłości.

Jeżeli nie wiecie, jaki makaron wybrać i gdzie szukać jego wegańskiej wersji - powiem Wam jedną super fajną rzecz. Większość makaronów w sklepach (nawet w najpopularniejszych sieciówkach) jest wegańskich! Czytajcie składy i wybierajcie te bezjajeczne. Uwierzcie mi na słowo, na półkach znajdziecie więcej wegańskich niż tych nie-wegańskich makaronów ;)

Składniki (na dwie osoby):
  • 200 g świeżych kurek
  • 200 ml sojowej śmietany (lub innej ulubionej przez Was)
  • 1 duża biała cebula
  • łyżka bezzapachowego i bezsmakowego oleju kokosowego
  • pęczek koperku
  • sól, pieprz do smaku
  • dwie szczypty suszonego lub świeżego rozmarynu
  • 2 porcje ulubionego makaronu
Sposób przygotowania:

Grzyby bardzo dokładnie myję pod bieżącą wodą, pozbywając się wszelkich zabrudzeń. Cebulę kroję w niezbyt drobną kostkę i podsmażam ją na patelni z rozpuszczonym olejem kokosowym. Gdy cebula zarumieni się, dodaję do niej kurki wraz z solą i razem podsmażam jeszcze kilka minut, często delikatnie mieszając. Po upływie kilku minut, dodaję śmietankę sojową, pieprz (ja dodałam 2 łyżeczki - ale to według Waszego uznania), rozmaryn i poszatkowany pęczek koperku. Wszystko razem mieszam i podsmażam ok. 10 minut. W między czasie gotuję makaron w osolonej wodzie. Gdy makaron ugotuje się. wykładam jego porcję na talerz i podaję z kurkami z sosem. Dekoruję gałązką rozmarynu, popijamy białym winem i delektujemy się chwilą :) Mówię Wam, fajnie!

sobota, 30 lipca 2016

Wegańskie jagodzianki

Jak wszyscy dobrze wiemy, zjedzenie choć jednej jagodzianki, to absolutna konieczność podczas lata. A zjedzenie wegańskiej jagodzianki, to już absolutna-absolutna konieczność!
Przy robieniu jagodzianek "spadły" na mnie wszystkie plagi egipskie - zapchałam zmywarkę, rozgotowałam ziemniaki, które gotowałam równolegle z robieniem ciasta oraz stłukłam co najmniej dwie miseczki. Ale to nic. To wszystko nie musi się Wam przydarzyć, ale jedno jest pewne - przydarzą się Wam PRZEPYSZNE jagodzianki.




Składniki (na ok. 16-18 jagodzianek):

CIASTO:
  • 0,5 kg mąki pszennej tortowej
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego + 1/4 szklanki do rozpuszczenia drożdży
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego lub 1 szklanka ksylitolu/erytrolu
  • 30 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 1/3 szklanki oleju roślinnego
NADZIENIE:
  • 0,5 kg jagód
  • ok. 10 łyżek cukru trzcinowego lub ksylitolu/erytrolu
LUKIER:
  • 3 kopiaste łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki gorącej wody


Sposób przygotowania:

1/4szklanki mleka roślinnego podgrzewam w rondelku do ok. 30 stopni. Musi być lekko ciepłe. W mleku rozpuszczam drożdże, dobrze mieszam i rondelek pozostawiam przykryty czystą ściereczką w ciepłym miejscu na ok. 10 minut. Pozostałe mleko również lekko podgrzewam (30 stopni) i wraz z innymi składnikami na ciasto łączę ze sobą w sporej misce. Dodaję mleko z drożdżami. Mieszam drewnianą łyżką do połączenia składników, a następnie wyrabiam intensywnie ciasto rękami lub za pomocą robota kuchennego. Wyrabianie ciasta może potrwać nawet kilkanaście minut. Jeżeli ciasto jest zbyt klejące, dodaję więcej mąki. Będzie idealne wtedy, gdy zacznie odchodzić od rąk, ale jednocześnie zachowa swoją elastyczność. Napowietrzam ciasto rękami, uklepując je i pozostawiam na 1,5 godz. przykryte ściereczką w ciepłym miejscu, aby wyrosło. Ten punk jest niesamowicie ważny. Jeżeli w domu macie przeciąg lub okna są pootwierane, radzę wstawić ciasto do piekarnika z włączoną funkcją lampki. Tam pięknie urośnie bez stresu o "przewianie" ciasta.

Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wykładam je na stolnicę i dzielę na ok. 16-18 równych części. Jagody łączę z cukrem i delikatnie mieszam.
Każdą część ciasta rozklepuję na płasko lub lekko rozwałkowuję, układam go na dłoni i na sam środek dodaję kopiastą łyżkę nadzienia. Sklejam, jak ciasto na pierogi uważając, aby mąka nie dostała się w miejsca łączenia ciasta. Formuję w rękach owalny kształt i układam na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia, złączeniem do dołu. Wierzch każdej jagodzianki smaruję pędzelkiem zamoczonym w mleku roślinnym i pozostawiam na ok. 20 minut w ciepłym miejscu jeszcze raz do wyrośnięcia.
Gdy jagodzianki zwiększą swoją objętość, piekarnik nagrzewam do 180 stopni i piekę je przez ok. 25 minut.
Po wyjęciu z piekarnika, pozostawiam do ostygnięcia. Rozrabiam lukier. Do cukru pudru dodaję gorącą wodę i intensywnie mieszam, do rozpuszczenia składników. Lukrem polewam jagodzianki i pozostawiam do zastygnięcia.
Jemy, popijając ciepłym kakaem! <3

niedziela, 10 lipca 2016

Domowy detox sokami

Lato i upały wzmagają we mnie ochotę na owoce, cytrusy i niezliczoną ilość świeżych warzyw. Wypad do warzywniaka traktuję jak swego rodzaju ulubiony rytuał. Wącham, oglądam, dotykam i dopiero wybieram. Tak, tak, możecie się popukać w czoło, ale ja naprawdę odnajduję ogrom przyjemności przy kupowaniu warzyw i owoców!

A tak zupełnie poważnie, to chciałabym Wam przybliżyć w dzisiejszym poście coś absolutnie przeze mnie uwielbianego, czyli DETOX SOKAMI. 

Na czym polega 
Detox sokami, to post, który trwa od 1 do 6 dni i ma na celu eliminację toksyn z organizmu. Detox bazuje na świeżo wyciskanych sokach owocowych/warzywnych lub koktajli (bez dodatku mleka i jogurtów), których dobroczynne substancje korzystnie wpływają na kondycję skóry, włosy oraz poprawiają ogólny stan zdrowia. Każdy z pięciu posiłków dziennie zastępujemy sokiem. W czasie detoxu macie dozwolone praktycznie wszystkie owoce i warzywa. Warto sięgać po te bogate w wartości odżywcze. Nie zapomnijcie o warzywach liściastych! Jarmuż, szpinak, rukola są bogate w błonnik i przeciwutleniacze.

Należy całkowicie zrezygnować z kawy, alkoholu, papierosów, mocnej herbaty i cukru. Można za to wspomóc oczyszczanie organizmu pijąc zieloną herbatę oraz napary ziołowe. Kolejnym ważnym elementem jest nawadnianie - 2 litry wypitej wody jest koniecznością.

Ile trwa detox?
Większość osób decyduje się na detox 1-3 dniowy. Ja również jestem zwolenniczką krótszego detoxu, ponieważ taka ilość dni wpływa na mój organizm idealnie, nie powodując zmęczenia i złego samopoczucia.
Podczas detoxu warto wstrzymać się również od forsownych ćwiczeń i wymagającego sportu. Spacer, joga, rozciąganie sprawdzą się natomiast idealnie.

Ważne:

  • Nic na siłę. To podstawowa zasada. Jeżeli po jednym/kilku dniach detoxu poczujecie się osłabieni, detox należy zakończyć. Pamiętajcie, to ma być tylko i wyłącznie czas dla dobrego samopoczucia.
  • Do południa warto pić soki owocowe, a obiad, podwieczorek i kolacje zastąpić sokami warzywnymi, które nie odłożą się w postaci niechcianego tłuszczyku
  • Lato, to idealny moment na rozpoczęcie detoxu!
Kto z Was już próbował? Macie ulubione przepisy na soki?






piątek, 8 lipca 2016

Najprostsze na świecie ciastka z czekoladą

Nie ma nic lepszego nich unoszący się zapach świeżo upieczonych ciasteczek w domu. Dzisiaj namówiłam mojego męża na małe wagary i postanowiliśmy nie iść do pracy, tylko spędzić ten dzień razem. Uwielbiam takie dni. Po obiedzie naszła nas ochota na słodkie, więc owo słodkie postanowiliśmy upiec sobie sami. Ciasteczka najprostsze na świecie sprawdzają się w takich momentach idealnie. Jeżeli i Wy macie dzisiaj leniwy dzień, włączajcie piekarnik i pieczcie razem z nami ciasteczka!
Do ciasteczek wykorzystałam wegańską czekoladę Bioinspire - Rocao RawChoc, którą jakiś czas temu dostałam do testów. Sprawdziła się idealnie!

Składniki (na 8 ciasteczek):
- 8 łyżek płatków owsianych
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- 1 bardzo słodki banan
- 70 g pokruszonej czekolady
- 3 łyżeczki siemienia lnianego
- szczypta soli 
- 1 łyżeczka oleju kokosowego
- 1 łyżeczka cynamonu 
- opcjonalnie - 1 łyżka syropu z agawy

Sposób przygotowania:
Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni. Banana rozgniatam widelcem i dodaję do niego wszystkie pozostałe składniki. Intensywnie mieszam do idealnego połączenia się składników. 
Uzyskane ciasto wkładam do lodówki na 30 min. Po tym czasie z ciasta formuję niewielkie kulki i spłaszczam je z wierzchu, tworząc kształt ciasteczek. Układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładam do piekarnika na 15 minut. Po tym czasie wyjmuję i czekam, aż ostygną lub jem gorące, parząc sobie jednocześnie palce (ale tak najlepiej smakuje!) :)

wtorek, 5 lipca 2016

Babeczki owsiane

Lato, to idealny moment, aby zrobić dla swojego organizmu coś dobrego. Babeczki owsiane, to pyszna i zdrowa alternatywa dla popularnych słodyczy, która zasmakuje Waszym domownikom. I co więcej, wystarczy mieć tylko kilkanaście minut wolnego czasu, aby cieszyć się chrupiącymi babeczkami.
Do zrobienia tego przepisu, zainspirował mnie jeden z wpisów na stronie mniammniam.pl

Składniki (na 4 babeczki):

  • 7 łyżek płatków owsianych górskich
  • 1 bardzo słodki banan
  • 200 ml mleczka kokosowego (min. 72%)
  • 1 łyżka ksylitolu
  • 2 łyżeczki babki płesznik
  • dowolnie wybrane owoce
Kilka rad: 

  • mleczko kokosowe musi mieć min. 72% zawartości ekstraktu kokosowego (im więcej, tym łatwiej będzie ubić bitą śmietanę)
  • mleczko kokosowe przed ubiciem na śmietanę, musi być przechowywane w lodówce min. 24 godziny.
  • do ubicia bitej śmietany używamy tylko części stałej mleczka. Część płynną pozostawiam do innych potraw.
  • słód do bitej śmietany powinien być biały (np. ksylitol lub cukier puder) - wtedy uzyskamy ładny kolor kremu.
  • jeżeli śmietanka nie będzie chciała ubijać się na sztywno, proponuję dodać (ewentualnie) "Śmietan-Fix" w połowie ubijania mleczka kokosowego


Sposób przygotowania:

W miseczce rozgniatam widelcem banana i łączę go z babką płesznik oraz płatkami owsianymi, Dokładnie mieszam, aby płatki z bananem stworzyły idealnie sklejoną masę, Przygotowuję formę na muffiny (ja używam silikonowej) i rozkładam w niej równomiernie owsianą masę. Palcami dociskam masę do formy, starając się utworzyć z niej kształt "miseczek". Wkładam do piekarnika na 160 stopni ok 17 minut (góra-dół). Po wyjęciu z piekarnika nie wyjmuję z formy przez 30 minut. Po tym czasie, owsiane spody idealnie dadzą się wyjąć.
Przygotowuję bitą śmietanę oraz kroję owoce. Mleczko kokosowe wyjmuję z lodówki i do miski przekładam tylko część stałą mleczka. Miksuję mikserem na wysokich obrotach wraz z 1 łyżką ksylitolu na bitą śmietanę. Może to potrwać od kilku do kilkunastu, więc nie poddawajcie się! :)
Gdy bita śmietana jest gotowa, wykładam ją na ciasteczkowe spody, dekoruję dowolnie wybranymi owocami i wkładam na 1 godzinę do lodówki. Smacznego!

czwartek, 30 czerwca 2016

Kremowe lody kokosowe z owocami i nasionami chia


Kremowe, domowe lody na patyku? No pewnie! Wystarczy 15 minut, zamrażalnik i foremki na lody żeby mieć swoje własne, wegańskie, przepyszne i kremowe lody.
Moją słabość do kokosa znacie, a więc i te lody będą kokosowe, no bo jak inaczej! Użyłam do nich nasion chia oraz zielonych dodatków takich jak: kiwi oraz mięta, ale owocowe dodatki dobierać możecie wedle uznania. Im bardziej kolorowo, tym lepiej!

Składniki (na 6 średnich foremek): 

  • puszka mleczka kokosowego (400 ml)
  • 3 łyżki wiórków kokosowych 
  • 1 łyżka słodu (np. syrop z agawy, ksylitol) - lub więcej słodu - w zależności od tego, jaki "poziom słodkości" preferujecie.
  • 2 łyżki nasion chia
  • dowolne świeże owoce/mięta
Sposób przygotowania:

Mleczko kokosowe chłodzę w lodówce przez kilkanaście minut. Owoce kroję na cienkie plasterki lub mniejsze kawałki oraz przygotowuję foremki i patyczki do lodów. W sporej misce łączę ze sobą: schłodzone mleczko, wiórki kokosowe oraz słód. Wszystko razem mieszam trzepaczką, aż mleczko napowietrzy się. Na koniec dodaję nasiona chia. Gdy masa jest gotowa, ścianki foremek wykładam owocami i następnie zalewam kokosową masą. 
Wbijam patyczek i wkładam na całą noc do zamrażalnika. Rano wyciągam i zajadam się domowymi, kremowymi, wegańskimi lodami! 

wtorek, 14 czerwca 2016

Krem czekoladowy z batatów (bez cukru)

Jak zwykle w mojej kuchni powstaje coś z przypadku. Kompletnie nie planowałam kremu czekoladowego, a tym bardziej z batatów! Miała być zupa z gruszki i pietruszki, ale naszła mnie niesamowita ochota na coś słodkiego. I tak, metodą prób i błędów, powstał czekoladowy krem z batatów, który niczym superbohater jest ratunkiem na słodkie podczas diety! :)

Składniki:

  • dwa niewielkie bataty lub jeden większy
  • szklanka orzechów laskowych lub migdałów (do wyboru)
  • szklanka daktyli 
  • 2 łyżki kakao
  • kilka łyżek mleka roślinnego (w zależności od konsystencji)
Sposób przygotowania:
Bataty obieram, kroję na dużą kostkę i gotuję w rondelku, aż staną się miękkie. W między czasie orzechy laskowe lub migdały miksuję w pojemniku blendera na bardzo, bardzo drobno. 
Szklankę daktyli zalewam wrzątkiem i pozostawiam na ok. 10-15 minut. 
Gdy daktyle i bataty będą miękkie, wszystkie składniki przekładam do miski, dodaję kakao i blenderem ręcznym miksuję na idealnie gładką masę. Pod koniec dodaję 4-5 łyżek mleka roślinnego, aby masa była bardziej aksamitna i jeszcze raz miksuję blenderem. Jeżeli mimo to, masa wydaje się Wam zbyt mało aksamitna i zbyt gęsta, polecam dodać więcej mleka. Ilość mleka zależy od wielkości użytych batatów. 
Zostawiam na noc w lodówce i rano delektuję się kremem, popijając kawą. Koniecznie siedząc na balkonie lub w ogrodzie!  

niedziela, 12 czerwca 2016

Pudding chia


Czuję się w obowiązku przedstawić ten przepis na blogu, bo a nuż jest jeszcze ktoś, kto nigdy o puddingu chia nie słyszał!? A to byłaby niewyobrażalnie ogromna strata.
Nasiona chia, czyli szałwia hiszpańska, to niepozorne, czarne kuleczki, z których wyczarować można wiele potraw.
Chia pełne są wartości odżywczych i właściwości zdrowotnych. Ba, poprawiają nawet pamięć i przyswajanie wiedzy! Pudding chia dedykuję więc wszystkim studentom, zmagającym się właśnie z sesją :) Oj, nie zazdroszczę Wam kochani...

Składniki na 1 porcję: 

  • 3/4 szklanki mleka kokosowego 
  • 1 łyżka mleczka kokosowego z puszki (najlepiej min. 72%)
  • 2-3 łyżeczki nasion chia
  • ewentualnie: słodki syrop do dosłodzenia 
  • świeże truskawki lub inne owoce sezonowe 
Sposób przygotowania:

Do 3/4 szklanki mleka kokosowego wsypuję 2-3 łyżeczki nasion chia, łyżkę mleczka kokosowego z puszki oraz (dla chętnych) kilka kropel słodkiego syropu (np. z agawy, klonowego etc). Wszystko razem mieszam intensywnie, przykrywam folią spożywczą i wstawiam do lodówki. 
Powtarzam czynność mieszania jeszcze kilka razy, co 15-20 minut tak, aby nasiona nie opadły nam na dno i zostawiam przykryte folią na noc w lodówce. Nie przejmujcie się, że nasion jest niewiele w stosunku do ilości mleka. Nasiona powiększą swoją objętość kilkakrotnie! 
Rano dekoruję świeżymi owocami, podaję schłodzone.








niedziela, 5 czerwca 2016

Truskawkowy sorbet z bitą śmietaną i orzechami (bez cukru)

Gorąco, niemiłosiernie gorąco! Ale mam na to sposób - truskawkowy sorbet zimny, jak biegun północny, a pyszny, jak cała lodziarnia. Cześć, lato!

Wreszcie również mogę podzielić się z Wami opinią na temat SYFONU ISI firmy Stalgast, który dostałam do testów.
Przede wszystkim, co dla mnie ważne, jest bardzo prosty w obsłudze i łatwo się go myje. To już duży plus. Poza tym, bitą śmietanę przygotowałam w nim w… 60 sekund! Łącznie z nabiciem wkładu, przełożeniem mleczka, wstrząśnięciem i nałożeniem gotowej bitej śmietany do pucharków. Mikser i trzepaczki odstawiam w kąt. Jestem absolutnie zachwycona syfonem i tym, co on potrafi. A potrafi dużo więcej niż bitą smietanę - co mam nadzieję, pokazać Wam niebawem.

Składniki (na dwa pucharki):

  • 100 g zamrożonych truskawek
  • 1 zamrożony banan (dojrzały!)
  • 2-3 łyżki mleka roslinnego
  • mleczko kokosowe min. 72% (200 ml)
  • 2 łyżeczki babki płesznik
  • orzechy włoskie do dekoracji
  • ewentualnie dla chętnych: ksylitol/erytrol do posłodzenia bitej śmietany


Kilka rad:

  • mleczko kokosowe musi mieć min. 72% zawartości ekstraktu kokosowego (im więcej, tym łatwiej będzie ubić bitą śmietanę)
  • mleczko kokosowe przed ubiciem na śmietanę, musi być przechowywane w lodówce min. 24 godziny.
  • do ubicia bitej śmietany używamy tylko części stałej mleczka. Część płynną pozostawiam do innych potraw.
  • słód do bitej śmietany powinien być biały (np. ksylitol lub cukier puder) - wtedy uzyskamy ładny kolor kremu.
  • jeżeli śmietanka nie będzie chciała ubijać się na sztywno, proponuję dodać (ewentualnie) "Śmietan-Fix" w połowie ubijania mleczka kokosowego

Sposób przygotowania:

Dzień wcześniej mrożę truskawki oraz pokrojonego na plasterki banana. 
Sorbet przygotowuję przed samym podaniem go na stół, a przygotowania zaczynam od ubicia bitej śmietany w syfonie (według instrukcji syfonu) lub ubicia jej mikserem (do sporej miski, rondelka lub wysokiego pojemnika przekładam stałą część mleczka kokosowego ewentualnie z dodatkiem ksylitolu. Ubijam mikserem, do uzyskania konsystencji bitej śmietany. Pod koniec ubijania dodaję ewentualnie Śmietan Fix). 
W blenderze kielichowym lub pojemniku blendera miksuję mrożone truskawki i banany z dodatkiem babki płesznik i 2-3 łyżek mleka roślinnego. Miksuję do uzyskania idealnie gładkiej, lodowej masy. Przekładam do pucharków wraz z bitą śmietaną i orzechami. Jem od razu, jak najszybciej, bo pyszne i zimne! :)






niedziela, 29 maja 2016

Pierogi z truskawkami najprostsze na świecie!


Wczoraj cały dzień pracowałam. Gdy wróciłam do domu zdrzemnęłam się. Obudziłam się o 19.00 z ogromna ochotą na… pierogi z truskawkami! Chwyciłam kluczyki od samochodu i ruszyłam w miasto w poszukiwaniu świeżych truskawek. Udało mi się je dostać dopiero w czwartym sklepie. Z uśmiechniętą buzią i kobiałką pełną czerwonych truskawek, wzięłam się za lepienie pierogów. Oto są! Wegańskie pierogi z truskawkami. Pierwszą partię zjedliśmy na kolację, a drugą na dzisiejsze śniadanie na balkonie.

Składniki: 

Casto:

  • 300 g mąki pszennej
  • ok. 1 szklanki wody
  • 1/2 łyżeczki soli
Farsz: 
  • kilkanaście truskawek
  • cukier trzcinowy/ksylitol/erytrol
Opcjonalnie: 
  • mleczko kokosowe do polania pierogów
  • świeża mięta


Sposób przygotowania: 

Mąkę łączę ze szklanką letniej wody w dużej misce. Wyrabiam ciasto ręcznie do idealnego połączenia składników. Ciasto powinno być elastyczne i odchodzić od rąk. Jeżeli jest zbyt lepiące, dodaję więcej mąki. 
Na stolnicy lub dużym blacie rozsypuję odrobinę mąki i rozwałkowuję ciasto na pierogi (ok. 2 mm). Szklanką wycinam kółka. Truskawki kroję na grube plastry i w środek każdego kółka nakładam: odrobinę cukru oraz plaster truskawki. Zlepiam ze sobą i odkładam na ściereczkę.
Gdy wszystkie pierogi są zlepione, doprowadzam do wrzenia wodę w garnku. Wrzucam pierogi partiami (Ok. 7-8 szt.) i gotuję ok 2-3 minut od momentu wypłynięcia na wierzch. Odstawiam do ostygnięcia lub podaję od razu z dodatkiem mleczka kokosowego i świeżej mięty.
Polewam mleczkiem kokosowym i podaję ze świeżą miętą :)

piątek, 13 maja 2016

Wykwintne sakiewki ze szpinakiem, cebulą i karmelizowaną gruszką


Słodka gruszka, słony szpinak i aromatyczna czerwona cebula, to idealne, wykwintne połączenie smaków. Takie sakiewki można zjeść zarówno na ciepło i zimno. Saute, jak i dodatek do zupy, czy sałatki. Pyszne, uwierzcie mi, że niebo w gębie!
Ciasto francuskie, z uwagi na moje lenistwo kupiłam gotowe. Tak, tak! Można kupić wegańskie ciasto francuskie. W zasadzie trudno jest kupić NIEwegańskie ciasto francuskie w sklepach :)

Składniki (na 12 sztuk sakiewek):

- arkusz ciasta francuskiego
- 200 g świeżego szpinaku
- 1 duża gruszka
- 1 średnia czerwona cebula
- sól, pieprz,
- 1 średni ząbek czosnku
- 1 łyżeczka cukru trzcinowego
- 1 łyżka oleju kokosowego


Sposób przygotowania: 

Arkusz ciasta francuskiego rozwijam i nacinam nożem, tworząc 12 równych kwadratów.
Na sporej patelni rozpuszczam 1 łyżkę oleju kokosowego wraz z 1 łyżeczką cukru. W tym czasie gruszkę obieram i kroję na niezbyt duże plasterki (ok. 2 cm x 2 cm, grubość ok. 0,5 cm). Gdy cukier wraz z olejem kokosowym roztopi się, na patelnię przekładam plasterki gruszki i duszę ją pod przykryciem do czasu, aż stanie się miękka (ok. 5-6 minut, w połowie czasu przewracam gruszki na drugą stronę).
Na drugiej patelni podduszam świeży szpinak. Gdy zrobi się miękki, dodaję do niego sól, pieprz i przeciśnięty czosnek i podduszam jeszcze razem z przyprawami ok. 5 minut.
Cebulę szatkuję.
Gdy wszystkie składniki na sakiewki są przygotowane, zabieramy się do końcowego etapu.
Na środek każdego kwadracika ciasta francuskiego nakładamy: 1 łyżkę szpinaku, pokrojoną cebulkę i  1 lub 2 plasterki gruszki. Rogi ciasta francuskiego, sklejam ze sobą, tworząc sakiewkę. Nie powinno być problemu ze zlepieniem, ciasto francuskie nadaje się do tego idealnie.
Tak przygotowane sakiewki, układam na papierze do pieczenia i wstawiam do rozgrzanego piekarnika (200 stopni) i piekę ok. 15 minut, do czasu, aż staną się złociste.



niedziela, 8 maja 2016

Szybkie wegańskie spaghetti bolognese


Jedna z najpopularniejszych włoskich potraw zweganizowana! Nie miałam dzisiaj zbyt dużo czasu na gotowanie, więc postawiłam na 15 minutowe spaghetti bolognese. Smaczne, treściwe, szybkie, no i ten zapach świeżej bazylii, oliwy i czosnku rozchodzący się w domu… Aaaach!

Składniki (na dwie porcje):

- 2 porcje makaronu spaghetti (ok. 150 g)
- paczka tofu mielonego 180 g (ja wybrałam PolSoja)
- 1/2 średniej cebuli
- 3/4 szklanki przecieru pomidorowego
- 1/2 ząbka czosnku
- kilkanaście liści świeżej bazylii
- sól, pieprz, oregano
- oliwa z oliwek
- wege parmezan

Sposób przygotowania:

Makaron gotuję w osolonej wodzie (al dente).
W garnku rozgrzewam oliwę z oliwek (musi przykryć dno). Cebulę i czosnek szatkuję na bardzo drobno i wrzucam na gorącą oliwę. Gdy cebula zeszkli się na lekko złoty kolor dodaję przecier pomidorowy wraz z przyprawami (ich ilość według uznania). W między czasie listki bazylii szatkuję i po chwili dodaję do gotującego się na małym ogniu przecieru. Po ok. 4 minutach, dodaję całą paczkę mielonego tofu. Delikatnie mieszam wszystko ze sobą i gotuję jeszcze ok. 6 minut. Próbuję i doprawiam do smaku. Podaję z liśćmi świeżej bazylii i startym na tarce wegańskim parmezanem.

sobota, 7 maja 2016

Kokosowy Tofurnik na zimno z górą owoców


Sernik bez sera, jajek, masła? Otóż to! Otrzymałam niedawno od PolSoja ogromną paczkę pyszności. Między innymi znalazło się tam tofu w dużych ilościach. Nie czekało ono długo na swoją kolej w kuchni. Przed Państwem kłania się mianowicie puszysty, jak babcina poducha, kokosowy tofurnik z masą świeżych owoców!
Nie będę Wam go zachwalać, bo musicie spróbować go po prostu sami. Powiem jedno. Nooo, cudo!


Składniki (forma 18 cm): 

SPÓD:
- 1 szklanka płatków owsianch górskich
- 1 łyżka oleju kokosowego
- 1 łyżka masła orzechowego

MASA:
- 3 kostki tofu naturalnego (po 180 g każda)
- 1/3 szklanki soku z cytryny
- 5 kopiastych łyżek wiórków kokosowych
- 1 puszka mleka kokosowego - 400 ml (min. 72 %)
- 3 łyżeczki Agaru do masy + 1/2 łyżeczka do polewy
- 4 łyżki syropu z agawy (lub więcej, jeżeli lubicie bardzo słodkie ciasta) + 1/2 łyżeczki do polewy
- kilka łyżek mleka roślinnego
- + dowolnie wybrane owoce

Sposób przygotowania:
SPÓD:
W blenderze (kielichowym lub pojemniku blendera) przygotowuję spód ciasta, łącząc ze sobą płatki owsiane, olej kokosowy i masło orzechowe. Miksuję do połączenia składników i następnie wykładam   na formę. Wyrównuję, mocno dociskam do dna formy i wkładam do lodówki na czas przygotowywania masy ciasta.

MASA:
Puszkę mleka kokosowego wkładam wcześniej do lodówki na kilka godzin.
Do sporego garnka przekładam stałą część mleczka kokosowego wyjętego z lodówki. Dodaję 3 łyżeczki Agaru i intensywnie mieszam do rozpuszczenia proszku. Następnie gotuję na małym ogniu, ciągle mieszając (ok 5 minut).
Gdy płyn nam zgęstnieje, dodaję do niego: 3 kostki tofu, sok z cytryny, wiórki kokosowe oraz syrop z agawy i blenderem ręcznym wszystko miksuję na bardzo gładką i puszystą masę. Gdy wszystkie składniki nam się połączą - próbujemy. Jeżeli za mało słodkie - więcej syropu z agawy.
Gdy masa smakowo jest dla Was idealna, wylewamy ją na wcześniej przygotowany spód i wstawiamy do lodówki na kilka godzin.
Gdy tofurnik nam zastygnie, układam na nim owoce, według uznania i zalewam je przygotowaną agarową "galaretką" mniej więcej do 1/3 wysokości owoców. Agarową galaretkę robimy w małym rondelku. Kilka łyżek mleka roślinnego (dowolnego), 1/2 łyżeczki syropu z agawy i rozpuszczony w nim Agar (1/2 łyżeczki) podgrzewam kilka minut na wolnym ogniu. Gdy masa zgęstnieje, zalewam nią owoce i wstawiam do lodówki na pół godziny.






poniedziałek, 2 maja 2016

Wegański placek drożdżowy

Naszą miodową majówkę spędzamy w przepięknym Siedlisku na Mazurach. Obecność natury, spokój, cisza, przecudne towarzystwo, to coś co działa na mnie najlepiej, jak tylko może. Nie ukrywam również, że miałam wreszcie dużo czasu na gotowanie!
Placek drożdżowy lubi chyba każdy. Najlepiej zjedzony łapczywie i popity szklanką ciepłego mleka podczas pikniku lub siedząc pod ciepłym kocem. Ale placek wegański? Bez tych wszystkich KONIECZNYCH składników - jajek, mleka i masła? Ano właśnie tak! Uzbrójcie się cierpliwość, zarezerwujcie sobie trochę czasu i... klepiemy placek!
Do ciasta ja wykorzystałam typ mąki: 405. Tylko taką miałam pod ręką, więc nie wiem, jak ciacho wyrośnie na innej. Jeżeli macie ulubiony inny typ mąki - kombinujcie :)

Składniki:

  • 0,5 kg mąki pszennej (ja wykorzystałam typ: 405) + zostawić trochę w zapasie do wyrabiania ciasta
  • 20 g świeżych drożdży
  • 200 ml + 3/4 szklanki mleka roślinnego (użyłam migdałowego domowej roboty)
  • 1/2 szklanki cukru/ksylitolu/erytrolu
  • 1/4 szklanki oleju roślinnego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy 
Sposób przygotowania:

3/4 szklanki mleka podgrzewam w rondelku do ok. 30 stopni. Musi być lekko ciepłe. W mleku rozpuszczam drożdże, dobrze mieszam i rondelek pozostawiam przykryty czystą ściereczką w ciepłym miejscu na ok. 10 minut. Pozostałe mleko również lekko podgrzewam (30 stopni) i wraz z innymi składnikami łączę ze sobą w sporej misce. Dodaję mleko z drożdżami. Mieszam drewnianą łyżką do połączenia składników, a następnie wyrabiam intensywnie ciasto rękami lub za pomocą robota kuchennego. Wyrabianie ciasta może potrwać nawet kilkanaście minut. Jeżeli ciasto jest zbyt klejące, dodaję więcej mąki. Będzie idealne wtedy, gdy zacznie odchodzić od rąk. Napowietrzam ciasto rękami, uklepując je i pozostawiam na 1,5 godz. przykryte ściereczką w ciepłym miejscu, aby wyrosło. Ten punk jest niesamowicie ważny. Jeżeli w domu macie przeciąg lub okna są pootwierane, radzę wstawić ciasto do piekarnika z włączoną funkcją lampki. Tam pięknie urośnie bez stresu o "przewianie" ciasta.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wykładam je na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, przykrywam ściereczką i raz jeszcze wstawiam do piekarnia (lampka) na ok. 30 min. Po tym czasie ciasto pięknie urośnie. 
Ostatnim etapem jest upieczenie naszego drożdżowca. Nagrzewam piekarnik do 210 stopni (góra-dół) i ciasto wstawiam do całkowicie (!) rozgrzanego piekarnika na ok. 30 minut. W piekarniku jeszcze urośnie i zezłoci się z wierzchu.
Placek podaję z ciepłym mlekiem lub domową konfiturą. 

Ps. Nie czekajcie, aż wystygnie, ciepłe jest warte grzechu, nawet jak trochę potem brzuchy pobolą :)


niedziela, 1 maja 2016

Domowe mleko migdałowe

Mleko migdałowe, to mleko najczęściej pojawiające się w mojej kuchni. Mleko kupuję kartonami, bo używam je w zasadzie do wszystkiego. Postanowiłam jednak, że spróbuję sama wydoić migdały i zrobić moje własne, domowe mleko migdałowe. I wiecie co? Już nigdy nie zaopatrzę się w to kupne :)

Składniki (na ok. 0,5 l. mleka):

  • pół szklanki migdałów (ok. 70-75 g.)
  • 2 szklanki wody kranówki (nie mineralnej!)
  • potrzebna będzie również: czysta ściereczka lub gaza, miska/słoik oraz gumka recepturka
Sposób przygotowania:

Na początek pozbywamy się skórki orzechów. Zalewamy je wrzątkiem i zostawiamy na ok. 15 minut. Następnie płuczemy je w zimnej wodzie i obieramy ze skórki. Skórka powinna zejść bez problemu. Gdy orzechy są już przygotowane, zalewamy je kranówką i zostawiamy je tak na całą noc, aby dobrze zmiękły. Po upływie tego czasu, namoczone migdały odcedzamy i umieszczamy w blenderze kielichowym, dodając dwie szklanki kranówki. Miksujemy wszystko kilka/kilkanaście minut (zależy od mocy blendera), robiąc co jakiś czas przerwy, aby nie przegrzać blendera. 
Gdy migały zmiksują nam się idealnie, przygotowuję miskę z naciągniętą na nią ściereczką lub gazą (mocujemy np. gumką recepturką). Przelewamy mleko bardzo powoli, aby miało szansę dobrze się odcedzić. Na ściereczce zostanie nam masa migdałowa. Wyciskamy ją jeszcze raz bardzo dokładnie. 
Mleko przechowywać w lodówce do 2 dni. 
Świetnie smakuje ze świeżym ciastem lub rogalikiem :)

sobota, 30 kwietnia 2016

Współpraca i kontakt



Osoby lub firmy chętne do współpracy ze mną i blogiem "Wege Smaki" proszone są o kontakt: 

agatastruzik@gmail.com 


Dotychczasowa współpraca:

PolSoja

Skrzynka Smaku

Zmiany Zmiany

piątek, 29 kwietnia 2016

Jaglany jabłecznik bezglutenowy


Mówiłam Wam już, jak uwielbiam kaszę jaglaną? A mówiłam Wam, jak prosto można z niej zrobić wiele potraw? Nawet, jeżeli nie, to chyba sami zdążyliście to zauważyć przeglądając Wege Smaki.
Dzisiaj na stół wjechało pachnące wiosną i majówką ciasto a'la szarlotka. Bezglutenowa, beznabiałowa, jaglana wersja.

Składniki: 

  • dwie szklanki kaszy jaglanej
  • 15 słodkich jabłek
  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 5 dużych daktyli 
  • 3 łyżeczki cynamonu mielonego + 1 łyżeczka dodatkowa do posypania ciasta
  • cukier trzcinowy waniliowy (do posypania "kruszonki")
  • cukier trzcinowy/ksyitol/erytrol/syrop z daktyli
  • 3/4 szklanki mleka roślinnego (ja użyłam migdałowego)
  • olej kokosowy do wysmarowania formy 
Sposób przygotowania:
Kaszę jaglaną gotuję według instrukcji na opakowaniu. W między czasie jabłka ścieram na tarce (grube oczka) i łączę je z 3 łyżeczkami cynamonu i pokrojonymi bardzo drobno daktylami. 
Gdy kasza jaglana ugotuje się, przekładam ją po równo do dwóch misek. Do jednej miski dorzucam dojrzałe banany, 3/4 szklanki mleka roślinnego oraz słód do smaku (cukier, syrop etc). Ja osobiście nie dodałam już żadnego słodu, ze względu na wyjątkowo słodkie banany - ale to kwestia gustu. Wszystkie te składniki miksuję na gładką masę, która stanowić będzie spód ciasta. 
Uzyskaną masę przekładam do tortownicy (22 cm.), wysmarowanej dokładnie olejem kokosowym. Na to przekładam starte na tarce jabłka. 
Do drugiej miski z niezmiksowaną kaszą jaglaną, dodaję 1 łyżeczkę cukru trzcinowego waniliowego. Mieszam wszystko intensywnie i wykładam równo na warstwę jabłek. Utworzyła nam się "kruszonka" :)
Wstawiam do piekarnika (termoobieg) na 170 stopni - 50 minut. Po wyjęciu z piekarnika, wierzch ciasta posypuję cynamonem i wstawiam z powrotem do wyłączonego piekarnika, z otwartymi drzwiczkami, na ok 10 minut. 
Wstawiam na noc do lodówki.

środa, 27 kwietnia 2016

Torcik jaglany z bitą śmietaną kokosową, truskawkami i spodem z chałwy lnianej [SKRZYNKA SMAKU]

Wraz ze sklepem internetowym Skrzynka Smaku​ przygotowujemy dla Was same wspaniałości!
Stworzyliśmy wspólnie kosz wegańskich, ekologicznych, wysokiej jakości produktów, który już niebawem będziecie mogli kupić!
Osobiście wybrałam dla Was same wspaniałości, a Skrzynka Smaku przystała na moje propozycje i tak oto mamy ten wegański kosz!
Kosz jest pełen produktów, z których stworzycie aromatyczne, pełne owocowych konfitur ciasta, ciasteczka. Jednym słowem - pachnących wiosną i sadem potraw!
Ja prezentuję Wam dzisiaj pierwszą propozycję z koszowych produktów. Z wege kosza Wykorzystałam: jagody goji w ciemnej czekoladzie, chałwę lnianą, cynamon mielony ekologiczny. 

Składniki:

  • dwie szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • chałwa lniana (Skrzynka Smaku)
  • 2 łyżki kakao niskotłuszczowego
  • 3-4 bardzo dojrzałe banany (bardzo, bardzo dojrzałe!)
  • puszka 400 ml mleczka kokosowego (min. 76%)
  • jagody goji w ciemnej czekoladzie
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 szklanka mleka roślinnego (ja wybrałam migdałowe)
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • 2 łyżeczki agar-agar
  • 2 łyżki ksylitolu
  • świeże truskawki 


Kilka rad:

  • mleczko kokosowe musi mieć min. 76% zawartości ekstraktu kokosowego (im więcej, tym łatwiej będzie ubić bitą śmietanę)
  • mleczko kokosowe przed ubiciem na śmietanę, musi być przechowywane w lodówce min. 24 godziny.
  • do ubicia bitej śmietany używamy tylko części stałej mleczka. Część płynną pozostawiam do polewy czekoladowej.
  • słód do bitej śmietany powinien być biały (np. ksylitol lub cukier puder) - wtedy uzyskamy ładny kolor kremu.
  • jeżeli śmietanka nie będzie chciała ubijać się na sztywno, proponuję dodać (ewentualnie) "Śmietan-Fix" w połowie ubijania mleczka kokosowego
Sposób przygotowania: 

Chałwę lnianą kruszę i łączę w misce z łyżeczką oleju kokosowego. Intensywnie mieszam i ugniatam widelcem. Tortownicę (22 cm) wykładam uzyskaną masą, tworząc spód tortu. Wyrównuję i dociskam do spodu tortownicy.
Kaszę jaglaną gotuję zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Gdy stanie się miękka, przekładam ją do sporej miski wraz z dojrzałymi bananami, cynamonem i kakao. Blenderem ręcznym miksuję na gładką masę. 
W między czasie w szklance mleka roślinnego rozpuszczam 2 łyżeczki agar-agar i następnie podgrzewam ok 5 minut. Gdy mleko z agarem zagotuje się, dodaję do masy jaglanej i jeszcze raz wszystko dokładnie miksuję blenderem. Gdy masa stanie się gładka i jednolita, przelewam ją do tortownicy, wyrównuję i wkładam do lodówki na 2 godziny.
Gdy torcik zastygnie, przygotowuję bitą śmietanę kokosową. Do sporej miski, rondelka lub wysokiego pojemnika przekładam stałą część mleczka kokosowego wraz z ksylitolem. Ubijam mikserem, do uzyskania konsystencji bitej śmietany. W połowie ubijania polecam dodać Smietan Fix, do uzyskania idealnej konsystencji. 
Bitą "śmietanę" przekładam do tortownicy, wyrównuję. Następnie układam truskawki i posypuję jagodami goji. 

Smacznego! :)

sobota, 16 kwietnia 2016

Woda różana, czyli królowa w kuchni i życiu

Przygotowując sobie mój jeden z ulubionych napojów, pomyślałam sobie, czemu by nie podzielić się nim z Wami?
Dzisiejszy WegeSmakowy post nie będzie więc typowym postem z przepisem. Chciałabym Wam zdradzić mój sekret i przedstawić moją Królową - wodę różaną, którą stosuję nie tylko w kuchni.

  • KUCHNIA

Woda różana powszechnie używana jest w kuchni arabskiej, w szczególności jako dodatek do słodyczy oraz napojów. Ja skrapiam nią np. owoce z jogurtem, poranną owsiankę, ciasta, ciasteczka lub dodaję do wody pitnej z odrobiną słodkiego syropu i tworzę przecudnie pachnący i odżywczy napój. Uwierzcie mi, że zapach wody różanej rozchodzącej się rano w całym domu, to coś absolutnie wspaniałego!

  • ZDROWIE
Różany zapach uspokaja i reguluje pracę mięśnia sercowego. Inhalacje, kąpiele z dodatkiem wody różanej usprawniają pracę systemu odpornościowego. Ponadto woda ta wykazuje działanie anty-zapalne, anty-oksydacyjne i przeciwzmarszczkowo


  • URODA
Zastosowanie wody różanej w kosmetyce jest ogromnie skuteczne. Działa łagodząco i nawilżająco na skórę. Pomaga w leczeniu trądziku, małych ranek, zapobiega przesuszaniu się skóry. Wzmacnia włosy, nawilża je i przeciwdziała wypadaniu, dlatego też, zaleca się robienie płukanek na włosy z wody różanej, stosowanie jej jako tonik do twarzy lub robić z niej okłady na oczy. 


Wodę różaną najlepiej kupić w zaufanym sklepie ze zdrową żywnością. Jednak jeżeli macie dostęp do niepryskanych róż znanego pochodzenia, wodę różaną możecie przygotować sami!

  • Dwie garście płatków róż przepłucz dokładnie zimną wodą
  • Wypłukane płatki róż przełóż do miski i zalej wrzącą wodą
  • Miskę nakryj szczelnie folią śniadaniową i zostaw na noc
  • Rano przelej wodę przez sitko do osobnego naczynia
  • Przechowuj w lodówce
NAPÓJ Z WODY RÓŻANEJ

Składniki: 
  • 3/4 szklanki wody niegazowanej
  • 2 łyżki wody różanej
  • kilka kropel syropu (daktylowego/klonowego)
  • kilka kropel soku z cytryny 
Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki łączę ze sobą i bardzo dobrze mieszam. Napój podaję schłodzony.




czwartek, 14 kwietnia 2016

Makaron z cukinii z pesto bazyliowo-orzechowym [WEGE TOGETHER #cukinia]

Razem z Natalią, prowadzącą bloga "WegePanna" i Konradem - "Blendman.pl" postanowiliśmy przygotować dla czytelników naszych blogów wspólną akcję WEGE TOGETHER, czyli naszą wege kooperację. Będziemy przygotowywali propozycję trzech posiłków z tego samego produktu. Ja na swoim blogu, Konrad na swoim, Natalia na swoim. 
Razem stworzyliśmy dla Was dwudaniowy obiad + deser. 
W pierwszej odsłonie WEGE TOGETHER naszym motywem przewodnim jest CUKINIA. Pyszne, zielone i tanie warzywo. 
Konrad zajął się zupą (tu przepis), ja drugim daniem, Natalia deserem (tu przepis)! Kompletny obiad z cukinią w roli głównej!
To co wspólnie nam wyszło przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Jeżeli chcecie poskładać wszystkie przepisy w całość, zapraszam Was na bloga Konrada i Natalii. Dzięki temu, z jednego produktu będziecie mieli cały obiad!

MAKARON Z CUKINII - tak, tak, dobrze czytacie :) To, co widzicie na zdjęciu, to nie makaron z mąki, a cukinia! Do zrobienia makaronu z cukinii potrzebna będzie specjalna temperówka do warzyw (ja używam dwustronnej Julienne) lub obieraczką do warzyw. W internecie bardzo łatwo można kupić potrzebny sprzęt (już nawet od 5 zł.). To co, zaczynamy? 

Składniki (na dwie spore porcje): 
  • dwie średnie cukinie
  • dwie garście świeżej bazylii
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich
  • 10 pomidorków cherry lub koktajlowych 
  • 1/3 szklanki oliwy z oliwek
  • łyżka oleju kokosowego
  • sól, pieprz
  • 1 ząbęk czosnku
  • plaster cytryny 
Sposób przygotowania:

Przygotowuję makaron z nieobranej cukinii, używając do tego obieraczki lub temperówki do warzyw. 
Staram się, aby "makaron" był jak najdłuższy, wtedy robi największe wrażenie. 
Pomidorki kroję na pół i wrzucam na patelnię z łyżką roztopionego oleju kokosowego. Chwilkę podsmażam i po chwili dodaję cukinię. Dodaję 1/3 łyżeczki soli i pieprzu.
W pojemniczku blendera robię pesto. Wrzucam świeżą bazylię, orzechy włoskie, czosnek, oliwę z oliwek oraz pieprz i sól do smaku. Wszystko razem miksuję na gładkie pesto.

Wykładam na talerz cukinię z pomidorkami, polewam świeżo zrobionym pesto. Dekoruję listkami bazylii i kładę obok plaster cytryny.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Dietetyczne brownie dla leniuchów

Chodziło za mną ciasto. I to w środku nocy. Moja szafka kuchenna nie była przygotowana na takie zachcianki, a zachcianka za wszelką cenę nie chciała dać spokoju. Wychodząc z założenia, że wegańskie ciasta można zrobić niemalże ze wszystkiego, postanowiłam podjąć wyzwanie pustej lodówki. I co jeszcze, postawiłam sobie za cel, żeby po zrobieniu ciasta było jak najmniej sprzątannia :) Oto moje dietetyczne brownie dla leniuchów takich jak ja, bez cukru i oczywiście bez nabiału. Ciasto wychodzi z wierzchu chrupiące, w środku wilgotne, rozpływające się w ustach.
Dla osób, które nie są na diecie redukcyjnej, polecam dodać dodatkowo roztopioną tabliczkę czekolady. Ciasto stanie się wtedy dużo słodsze, bardziej czekoladowe i jeszcze bardziej wilgotne :)

Składniki: 
- dwa bardzo, bardzo dojrzałe banany
- niepełna szklanka płatków owsianych górskich
- 1,5 łyżeczki sody
- 1, 5 łyżeczki octu
- 2 czubate łyżki kakao niskotłuszczowego
- 3/4 szklanki mleka (ja wybrałam migdałowe)
- olej kokosowy (do wysmarowania formy)
- orzechy/jagody goji/kokos do dekoracji
- opcjonalnie: tabliczka gorzkiej czekolady

Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewam do 180 stopni (termoobieg). Przygotowuję miskę, w której rozgniatam widelcem banany. Dodaję kakao, mleko, sodę i ocet. W między czasie płatki owsiane przesypuję do blendera i mielę na bardzo drobno. Dodaję do pozostałych składników i mieszam do idealnego połączenia składników. Opcjonalnie: w kąpieli wodnej rozpuścić gorzką czekoladę i dodać do masy.
Formę na ciasto smaruję olejem kokosowym. Masę przelewam do formy i wstawiam do piekarnika na ok. 40-50 minut, 180 stopni, termoobieg.


środa, 30 marca 2016

Pasztet z zielonej soczewicy



Pasztety warzywne, to jedna z moich ulubionych przekąsek. Zrobić je można w zasadzie ze wszystkiego tego, co macie akurat w lodówce.

Po Wielkanocy została mi niewykorzystana zielona soczewica, kasza jaglana, włoszczyzna i końcówka żurawiny. Co więc robię? Kręcę pasztet!!! 
Do pasztetu nie musicie używać świeżej włoszczyzny, jeżeli nie macie na to czasu. Dobrym rozwiązaniem będzie również użycie tej mrożonej już pociętej na paski. 


Składniki: 
- 1 szklanka suchej zielonej soczewicy
- 1 szklanka kaszy jaglanej
- 2 marchewki

- 1 pietruszka
- 1/2 niewielkiego pora 
- kawałek selera
- suszona żurawina
- 1 ząbek czosnku
- 1 spora cebula
- rozmaryn suszony
- sól, sól ziołowa, majeranek, pieprz
- olej
- margaryna wegańska do wysmarowania foremek.

Sposób przygotowania:


Cebulę kroję w kostkę i podsmażam na patelni. Po kilku minutach dodaję starte na tarce/pokrojone drobno warzywa, przeciśnięty czosnek i podduszam wszystko ok 10 minut pod przykryciem. Gdy cebula zeszkli się na złoty kolor, a warzywa staną się miękkie, przekładam razem do pojemnika blendera i blenduję na gładką masę. W między czasie gotuję w jednym garnku (3-4 szklanki osolonej wody) soczewicę i kaszę jaglaną. Gdy się rozgotują i wchłoną całą wodę, dodaję do zblendowanych warzyw i wszystko razem miksuję jeszcze raz bardzo dokładnie. Dodaję soli, pieprzu, rozmarynu, soli ziołowej i majeranku do smaku. Na koniec dodaję suszoną żurawinę i mieszam dokładnie łyżką całą masę. 
Foremki smaruję wegańską margaryną. Masę przekładam do foremek, z wierzchu posypuję jeszcze suszonym rozmarynem i wstawiam do nagrzanego piekarnika (180 stopni, góra-dół) na ok. 70-90 minut. Pasztet powinien być przypieczony z wierzchu, boki powinny śmiało odchodzić od formy, a w środku nie powinien być zbyt miękki.
Pasztet po wyjęciu z piekarnika polecam zostawić w foremkach do wystudzenia i następnie wstawić na noc do lodówki. Najlepszy jest na drugi dzień :))))

środa, 23 marca 2016

Roślinny smalec z fasoli idealny


Nie krzyczcie za słowo "smalec", ale inaczej nie da się nazwać tej pasty. Bardzo konkretna w smaku, z chrupiącymi kawałkami cebulki i kaszy gryczanej, podana ze świeżym chlebem jest istną rozkoszą dla podniebienia. Hej, wegetarianie i weganie! Fasola na stół i kręcimy smalec!

Składniki:
- 1 puszka białej fasoli
- 1 spora cebula
- 1 średnie jabłko
- 4 łyżki kaszy gryczanej niepalonej
- sól, pieprz, majeranek
- ząbek czosnku
- olej roślinny (ok. 6 łyżek)

Sposób przygotowania:
Olej roślinny rozgrzewam na patelni lub w rondelku z grubym dnem. Cebulę i jabłko obieram. Szatkuję na drobno i wrzucam na rozgrzany olej. W między czasie fasolę odcedzam i blenduję na idealnie gładką pastę. W połowie blendowania dodaję 3 łyżki zimnej wody, aby masa nie była zbyt gęsta. Do jabłka i cebuli dodaję przeciśnięty czosnek i wszystko podsmażam ok 5 minut. Gdy cebula lekko zarumieni się, dodaję 4 łyżki nieugotowanej kaszy gryczanej i wszystko razem podsmażam ok 10 minut, co jakiś czas mieszając, aby nie doprowadzić do przypalenia. Gdy wszystkie składniki podsmażą się, dodaję je do masy fasolowej. Wszystko intensywnie mieszam i doprawiam solą, majerankiem i sporą ilością czarnego pieprzu. Wstawiam do lodówki na ok. 30 minut. Po tym czasie smalec jest gotowy do jedzenia! Uwaga, niełatwo powstrzymać się przed zjedzeniem całego słoika.

piątek, 26 lutego 2016

Pieczone rzodkiewki

Chcecie mieć fajną przekąskę do filmu? Wystarczy piekarnik, rzodkiewki i 20 minut.
Ja, ogromna fanka pieczonych batatów i chipsów z jarmużu od dziś przerzucam się na… pieczone rzodkiewki!
Aromatyczne, o bogatym bukiecie smakowym, lekko chrupiące - no mniam.

Składniki:
- kilkanaście rzodkiewek
- łyżeczka oliwy z oliwek
- szczypta oregano
- 1/2 łyżeczki suszonej lub świeżej pietruszki
- szczypta słodkiej paryki
- sól

Sposób przygotowania:
Rzodkiewki myję i osuszam ręcznikiem papierowym. Kroję na niezbyt cienkie plastry. W między czasie przygotowuję miseczkę, w której łączę ze sobą: oliwę z oliwek i przyprawy. Dokładnie mieszam wszystko razem. Rzodkiewki nacieram przygotowaną "zalewą" i układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiam do piekarnika na 20 min, włączając funkcję grilla (temp. 200 stopni).

czwartek, 25 lutego 2016

Warzywne rollsy

Ostatnio surowe warzywa są u mnie na topie. Sałatki, wersje kanapkowe, warzywa moczone w najróżniejszych pastach, hummusach i sosach. Dzisiaj postanowiłam jednak zawinąć je w papier ryżowy. O, słuchajcie - to jest to! Powstały super rollsy, naładowane całą masą warzyw cienko poszatkowanych. To co? Zawijacie ze mną?

Składniki (na ok 12 rollsów):
- 12 arkuszy papieru ryżowego
- 1 średnie awokado
- 150 g makaronu sojowego
- spora garść liści szpinaku
- 2 średnie marchewki
- 1/3 selera
- 4 rzodkiewki
- kiełki fasoli mung
- sos sojowy - do podania z rollsami

Sposób przygotowania:
Przygotowuję deskę do krojenia oraz ostry nóż. Wszystkie warzywa opłukuję pod bieżącą wodą. Marchewkę i selera kroję na cienkie paseczki, rzodkiewkę kroję na niezbyt grube plasterki a awokado na 0,5 cm słupki. W między czasie makaron sojowy przygotowuję według instrukcji na opakowaniu. Gdy makaron będzie już gotowy, schładzam go opłukując go zimną wodą.
Wyjmuję wszystkie arkusze papieru ryżowego i przygotowuję miskę z letnią wodą oraz deseczkę, najlepiej drewnianą. Arkusz papieru moczę przez dwie sekundy w misce z wodą i następnie przekładam go na deskę. Następnie układam po kolei na środku papieru:
1. 3-4 liście szpinaku
2. na liście szpinaku nakładam łyżkę makaronu sojowego
3. następnie paski marchewki i selera
4. słupek awokado
5. trzy plasterki rzodkiewki
6. kiełki mung
Zawijam rollsa według instrukcji poniżej:

Gotowe rollsy przekładam na suchy talerz i podaję z sosem sojowym :) 

poniedziałek, 8 lutego 2016

Makaron z musem szpinakowo-bazyliowym z awokado

Też macie wiosnę za oknem? We mnie pogoda obudziła potrzebę letnio-wiosennych smaków. 
Makaron z musem ze szpinaku, bazylii i awokado jest lekkim, szybkim i pysznym daniem. Posypany wegańskim parmezanem, z dodatkiem limonki sprawi, że wpuścicie słońce do Waszych domów i brzuchów.

Składniki:
- porcja makaronu 
- 1 awokado
- pęczek bazylii + kilka listków do dekoracji
- spora garść świeżego szpinaku
- 1 ząbek czosnku
- 2 łyżki soku z limonki
- sól, pieprz
- ostra papryczka
- 3 łyżki wegańskiego parmezanu
- kilka czarnych oliwek
- 1 łyżka oliwy z oliwek

Sposób przygotowania:
Makaron gotuję w osolonej wodzie. 
Awokado obieram, kroję na mniejsze kawałki i wraz ze szpinakiem, bazylią, czosnkiem i sokiem z limonki miksuję na gładki mus. Dodaję sól, pieprz, papryczkę do smaku oraz 1 łyżkę oliwy z oliwek. 
Makaron odcedzam i wkładam z powrotem do garnka. Dodaję do niego mus, starty na tarce parmezan i delikatnie mieszam. Ewentualnie doprawiam. Podaję z pokrojonymi oliwkami i dekoruję listkami bazylii.