niedziela, 29 listopada 2015

Pasztet z czerwonej soczewicy



Wegańskie Święta wcale nie muszą być trudne do przygotowania! Wystarczy chociażby zakupić czerwoną soczewicę i warzywa, i wyczarować przepyszny, rozpływający się w ustach, z chrupiącą skórką pasztet. Podać go można z sosem chrzanowym, czy jak kto woli - z żurawiną. Jest bardzo prosty i efektowny, a potrzebujecie tylko kilku składników, aby mieć na Bożonarodzeniowym stole ten przysmak!


Składniki:
- 1 szklanka suchej czerwonej soczewicy
- 1/2 szklanki kaszy jaglanej
- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- 1/2 niewielkiego pora 
- kawałek selera
- 2 spore ząbki czosnku
- 2 spore cebule
- garść natki pietruszki
- sól, sól ziołowa, majeranek, pieprz
- 2 łyżki ziaren słonecznika
- olej
- margaryna wegańska do wysmarowania foremek + bułka tarta do wysypania foremek

Sposób przygotowania:
Cebulę kroję w kostkę i podsmażam na patelni. Po kilku minutach dodaję starte na tarce/pokrojone drobno warzywa, pokrojony czosnek i wraz z solą oraz pieprzem podduszam wszystko ok 10 minut pod przykryciem. Gdy cebula zeszkli się na złoty kolor, a warzywa staną się miękkie, przekładam razem do pojemnika blendera i blenduję na gładką masę. W między czasie gotuję w jednym garnku (3-4 szklanki osolonej wody) soczewicę i kaszę jaglaną. Gdy się rozgotują i wchłoną całą wodę, dodaję do zblendowanych warzyw i wszystko razem miksuję jeszcze raz bardzo dokładnie. Dodaję soli, pieprzu, soli ziołowej i majeranku do smaku. Na koniec szatkuję natkę pietruszki i dodaję ją do masy. Foremki dokładnie smaruję wegańską margaryną i wysypuję bułką tartą (ja wybrałam bezglutenową). Masę przekładam do foremek, z wierzchu posypuję ziarnami słonecznika i wstawiam do nagrzanego piekarnika (180 stopni, góra-dół) na ok. 70-90 minut. Pasztet powinien być przypieczony z wierzchu, boki powinny odchodzić od formy, a w środku nie powinien być zbyt miękki.
Pasztet po wyjęciu z piekarnika polecam zostawić w foremkach do wystudzenia i następnie wstawić na noc do lodówki. Najlepszy jest na drugi dzień :))))


środa, 25 listopada 2015

Chleb Pani Irenki na zakwasie żytnim

Pieczenie chleba, to moja ulubiona czynność w kuchni. Wymaga czasu, cierpliwości, żadnego z punktów przepisu nie można ominąć i każdemu z nich trzeba poświęcić szczególną uwagę.
Domowy chleb różni się po stokroć od tego kupionego w sklepie. Jeżeli ktoś z Was nie miał okazji spróbować choć raz domowego chleba, koniecznie musi to zmienić. Na Boże Narodzenie będzie idealny!

Przepis na chleb wraz z zakwasem dostałam od Pani Irenki, która przepis ten opracowywała przez dłuższy czas, aby chleb był idealny. I uwierzcie mi - jest.
Postanowiłam więc, że przepis Pani Irenki musi wręcz pojawić się na blogu. Musi i koniec!

Kilka ważnych rad:
- zakwas trzymamy w lodówce
- zakwas musi być wyjęty z lodówki na ok. 2 godziny przed planowanym pieczeniem
- po każdym pieczeniu, dokarmiamy zakwas - dodajemy ok 3-5 łyżek mąki żytniej typ 720 + ok. 5 łyżek letniej wody. Intensywnie mieszam i pozostawiam do wyrośnięcia bez przykrycia (ok 1 godzina), następnie słoik zakręcam wstawiam do lodówki. Czynność powtarzam po każdym pieczeniu.
- jeżeli chleb pieczemy rzadko, zakwas musi być dokarmiony min. 1 x w tygodniu

Składniki (na 3/4 chleby - foremki dł. 25 cm):
- 3-5 łyżek zakwasu żytniego
- 1 kg mąki pszennej (Szymanowskiej)
- 2 niepełne kubki mąki żytniej typ 720
- 1 niepełny kubek mąki orkiszowej
- 3 płaskie łyżki soli
- 1,5 l wody
- 1/2 kubka pestek słonecznika i siemienia lnianego

Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki łączę ze sobą w dużej misce i przez ok 5 minut miksuję mikserem do dokładnego wymieszania wszystkich składników.
Przekładam ciasto do bardzo dobrze wysmarowanych wegańską margaryną foremek. Wstawiam foremki do zimnego piekarnika (na drugą półeczkę od dołu z włączoną funkcją lampki) i pozostawiam na ok 6 godzin. do wyrośnięcia. Gdy ciasto wyrośnie, włączam piekarnik na 170 stopni i piekę przez 40 minut (góra-dół). Po tym czasie, wyłączam piekarnik, uchylam drzwiczki i zostawiam chleb jeszcze przez ok 10 minut. Wyjmuję z piekarnika, czekam do całkowitego wystygnięcia i dopiero wyjmuję z foremki.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Deser kasztanowy

Pieczone kasztany jadłam niedawno po raz pierwszy i zakochałam się w nich od pierwszego spróbowania. Lekko słodkie, z nutą orzechową o cudownej konsystencji, idealne na jesienno-zimowy wieczór.
Kasztany są źródłem energii, zawierają potas, magnez, wapń i witaminę C! Są również dostępne a najbardziej popularnych sklepach sieciowych.

Deser z pieczonych kasztanów, uwierzcie mi lub nie, jest tak pyszny, że zjadłam (o zgrozo!) 2 pucharki. Nie pytajcie, kiedy przechodzę na dietę…

Składniki (na 2 porcje):
- 200 g kasztanów jadalnych
- 200 ml mleczka kokosowego z puszki
- 50 g gorzkiej czekolady
- 1/2 szklanki wody
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- 1 i 1/2 łyżki ksylitolu lub innego słodu (może być np. syrop z agawy).
- pestki granatu

Sposób przygotowania:
Kasztany myję i osuszam ręcznikiem papierowym. Każdego kasztana układam na blaszce i papierze do pieczenia na jego płaskiej stronie, a jego wierzchnią stronę nacinam ostrym nożem w kształt litery X. Im dłuższe będzie nacięcie, tym potem łatwiej będzie obrać kasztana z łupinki.
Wstawiam do piekarnika na ok 15 min, 180 stopni (góra-dół). Kasztany będą gotowe, kiedy łupinki lekko się pootwierają.
Gdy kasztany się upieką, pozostawiam je do wystygnięcia i obieram z łupinek. Szatkuję i zalewam 1/2 szklanki wody. Gotuję ok 10 min. na małym ogniu wraz z 1 łyżką słodu.
Miksuję blenderem na gładkie puree, dodając stopniowo mleczko kokosowe, cynamon i 1/2 łyżkę słodu.
W między czasie rozpuszczam czekoladę w kąpieli wodnej. Gdy się rozpuści, dodaję ją do puree i miksuję do uzyskania gładkiego kremu. Jeżeli konsystencja będzie zbyt gęsta, dodać odrobinę więcej mleczka kokosowego. Podaję z dużą ilością pestek granatu. Deser najlepiej smakuje schłodzony.





niedziela, 22 listopada 2015

Wędzona kartoflanka z chipsami z jarmużu i grzankami

Jeżeli podacie tę zupę mięsożercom, to uwierzcie mi - żaden nie zorientuje się, że jest bez mięsa! Podana mocno podgrzana, z chipsami z jarmużu i grzankami stała się hitem na moim stole. W największym stopniu za jej smak odpowiedzialna jest fantastyczna papryka wędzona. Tu nie ma co pisać, to trzeba spróbować!

Składniki (na ok 5 porcji):
Zupa:
- 1 l /1,5 l bulionu warzywnego
- 1/2 kostki warzywnej (ja użyłam tej z Rossmana)
- 8 średnich ziemniaków
- 1 płaska łyżka papryki wędzonej
- sól, pieprz

Chipsy z jarmużu:
- kilkanaście oczyszczonych liści jarmużu
- oliwa z oliwek
- sól

Grzanki:
- kromka chleba

Sposób przygotowania:
Bulion warzywny gotuję wraz z obranymi i pokrojonymi w kostkę ziemniakami w osolonej wodzie. Gdy ziemniaki staną się miękkie, dodają 1 płaską łyżkę papryki wędzonej i gotuję jeszcze przez 2 minuty. Następnie wszystko blenduję na gładki krem. Jeżeli zupa wyjdzie zbyt gęsta, proponuję dodać odrobinę wody. Próbuję i dodaję pieprzu i soli do smaku.
W międzyczasie robię chipsy z jarmużu (przepis po kliknięciu) oraz grzanki. Kromkę chleba kroję na drobną kosteczkę i układam na blaszce razem z jarmużem. Piekę go do momentu, aż grzanki zarumienią się i staną się chrupiące, czyli ok 10 minut. Tak jak chipsy z jarmużu.
Zupę podaję bardzo gorącą wraz z grzankami i kilkoma chipsami z jarmużu.

piątek, 20 listopada 2015

Deser bezowy (bez jajek) z bitą śmietaną (bez mleka) i owocami

Tak, tak, dobrze przeczytaliście. Beza BEZ JAJEK! To nie czary, a najprawdziwsza beza pod słońcem - i smakowo, i wizualnie. Kto nie wierzy, musi sam spróbować. Zrobienie bezy bezjajecznej nie jest trudne, ale wymaga duuużo cierpliwości.
Ten deser robiła kiedyś moja Mama, jak byłam dzieckiem. Robiła go w wersji niewegańskiej - tradycyjna beza oraz tradycyjna bita śmietana. Był przepyszny, zajadałam się nim z ogromną przyjemnością. Postanowiłam więc reaktywować ten smak, ale w wersji całkowicie roślinnej!
Co więc zamiast jajek? Możecie być zaskoczeni: woda z puszki z ciecierzycą. Ten absurdalny składnik, który zawsze lądował w zlewie, jako "niepotrzebny", ma wreszcie swoje mocne 5 minut. To właśnie woda po cieciorce wyczaruje nam przepiękną, białą, słodką bezę.


Kilka ważnych rad:
- temperatura pieczenia bezy nie może przekroczyć 120 stopni. Konieczny jest również termoobieg. Beza musi się w zasadzie suszyć, a nie piec.
- piana bezy musi być ubita na sztywno. Do tego celu użyłam blendera ręcznego z końcówką "trzepaczka".
- jako słodu, użyłam cukru pudru
- przy suszeniu bezy trzeba uzbroić się w cierpliwość. Przy temperaturze 100 stopni, suszyć musi się minimum 3 godziny (a nawet więcej).
- po upływie 3 godzin należy sprawdzić, czy beza jest już wysuszona -  lekko uderzyć w nią nożem. Jeżeli jest twarda i sucha oraz bez problemu odchodzi od papieru do pieczenia - jest gotowa. Jezeli nie, należy wudłużyć czas pieczenia, ale nie zwiększać temperatury.
- po wysuszeniu, bezę zostawić na kilka godzin w uchylonym, wyłączonym piekarniku.
- aby uzyskać bitą śmietanę, mleczko kokosowe musi być schłodzone w lodówce przynajmniej 12 godzin, najlepiej ubijało mi się firmy Tao Tao, Kier, VitAsia lub Kier. Ekstrakt z kokosa musi być min. 74%.

Składniki:
Beza:
- woda z jednej puszki z ciecierzycą
- 1 szklanka cukru pudru
- 1 łyżka soku z cytryny

Bita śmietana:
- puszka mleczka kokosowego
- 2 łyżki ksylitolu

- Owoce (ja wybrałam maliny i truskawki)

Sposób przygotowania:

  • Wodę z puszki ciecierzycy przelewam do wysokiego naczynia i ubijam na sztywną pianę. Może to potrwać nawet do 30 minut. Piana powinna być na tyle sztywna, że po odwróceniu naczynia, nie drgnie. 
  • Pod koniec ubijania dodaję cukier puder oraz łyżkę soku z cytryny.
  • Wykładam ubitą pianę na blachę, wyłożoną papierem do pieczenia, formuję z niej kształt i wstawiam do nagrzanego do 100 stopni piekarnika. W tym wypadku kształt bezy nie jest ważny, ponieważ i tak do deseru będzie ona pokruszona.


  • Gdy beza się wysyszy ubijam bitą śmietanę. Z puszki mleczka kokosowego oddzielam część stałą i to właśnie z niej ubijam śmietanę. Pod koniec ubijania, dodaję ksylitol. Wstawiam do lodówki.
  • Bezę kruszę i w każdym pucharku układam z niej pierwszą warstwę deseru. Truskawki kroję na mniejsze części i układam z nich kolejną warstwę. Następnie kolejne warstwy: bita śmietana, maliny, bita smietana i pokruszona beza. Dekoruję kawałkami truskawek lub malin oraz świeżą miętą.
  • przechowuję z lodówce przed ponadniem






czwartek, 19 listopada 2015

Hummus!

Nie ma bloga kulinarnego bez hummusu, więc i tu musi się pojawić WegeSmakowy hummus.
Nie lubię hummusów mdłych, a często na stoiskach w sklepach takie propozycje są do kupienia. Hummus musi być pieprzny, o wyrazistym czosnkowo-sezamowym smaku i kremowej konsystencji. Prezentuje Wam więc hummus, który często gości na moim stole.



Składniki: 
- puszka ciecierzycy
- 2 średnie ząbki czosnku
- 2 łyżki pasty tahini
- 1 łyżka oliwy
- 5 łyżek wody
- 3 łyżeczki soku z cytryny
- sól, pieprz, papryka wędzona
- pietruszka do dekoracji

Sposób przygotowania:
Wodę z ciecierzycy odlewam. Ciecierzycę osuszam ręcznikiem papierowym. Wrzucam ją do blendera i dodaję pozostałe składniki: łyżkę oliwy, 5 łyżek wody, 2 poszatkowane ząbki czosnku, 3 łyżeczki soku z cytryny, 2 łyżki pasty tahini oraz przyprawy. Wszystko razem ze sobą dokładnie blenduję, do uzyskania idealnie gładkiej masy. Jeżeli hummus będzie nadal zbyt gęsty, dodać więcej wody i oliwy.
Hummus podawać ze świeżym pieczywem, posypany pietruszką, sezamem i papryką wędzoną.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Pieczarki portobello, czyli bruschetta inaczej

Pieczarki portobello są dostępne już nawet w zwykłych sieciówkach, więc przekąska ta nie jest ani wyszukana, ani trudno dostępna. Jeżeli lubicie włoskie smaki i delikatne jedzenie, to pieczarki portobello będą właśnie dla Was!
Można je podać z dowolnie wybranymi przez Was warzywami, ja postawiłam jednak na składniki występujące w typowo włoskiej bruschettcie, czyli pomidory, czosnek, bazylia, oliwa, jednak zamiast grzanki, główną rolę odegrały pieczarki portobello. 

Składniki:
- pieczarki portobello (ok. 7-8 sztuk)
- 2 duże, dojrzałe pomidory
- 2 duże ząbki czosnku
- oliwa z oliwek
- świeża bazylia
- sól, pieprz,

Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzewam do 200 stopni. Pieczarki myję, zdejmuję z nich wierzchnią skórę i osuszam. Wycinam trzonki i posypuje szczyptą soli każdą z pieczarek. Wstawiam do piekarnika na ok 12 minut (góra-dół). W między czasie pomidora obieram ze skóry i kroję na małą kostkę. Poszatkowany czosnek podsmażam  w garnku na rozgrzanej oliwie z oliwek. Gdy czosnek się zarumieni, dodaję pomidory i poszatkowanych kilka liści bazylii. Dodaję soli i pieprzu do smaku.
Po upływie 12 minut, wyjmuję pieczarki z piekarnika i na każdą z nich nakładam pomidorowy "farsz". Wszystko razem wstawiam ponownie do piekarnika na ok. 5-7 minut. Tym razem jednak włączam funkcję grilla. Posypuję zielonymi dodatkami i gotowe! :)

sobota, 14 listopada 2015

Zupa - Krem z pieczonych buraków

Siata buraków kupiona kilka dni temu, więc to one przez ostatnie kilka dni są głównym tematem w mojej kuchni. Dzisiaj zupa krem.
O fantastycznych właściwościach buraków pisałam w poprzednim poście, ale uwieżcie mi jeszcze raz na słowo: burak ma moc!

Składniki (na ok 4 porcje):
- 4 średnie buraki
- 1/2 łyżeczka imbiru (ja użyłam suszonego)
- 2 duże ząbki czosnku
- 2 szklanki wody
- solidna łyżka mleka kokosowego
- sól, pieprz, szczypta chilli
- oliwa z oliwek
- natka pietruszki do dekoracji

Sposób przygotowania:
Umyte i wyszorowane buraki zawijam w folię aluminiową (nie obieram) i wstawiam do nagrzanego piekarnika (200 stopni, ok. 50-60 minut). Gdy buraki upieką się, wyjmuję, czekam aż ostygną i następnie kroję je na kostkę. W garnku posmażam na oliwie czosnek. Gdy się zarumieni dodaję buraki, wodę i przyprawy. Gotuję ok 10 minut i dodaję łyżkę mleka kokosowego. Blenduję na gładką masę. Dodaję ewentualnie wody, jeżeli zupa będzie zbyt gęsta. Doprawiam do smaku i dekoruję świeżą pietruszką.

czwartek, 12 listopada 2015

Burger z kotletem z buraków

Czy wiecie, że buraki naprawdę mają właściwości lecznicze? Jest w nich mnóstwo pierwiastków mineralnych: m. in. żelazo, wapń, magnes, potas, mangan, sód, miedź, chlor, fluor oraz rzadko spotykane w warzywach -  rubid i cez.
Składniki mineralne zawarte w burakach, rozpuszczają się w wodzie, dlatego zamiast je gotować, lepiej upiec!

Kupiłam siatkę buraków i od razu pojawiło się sto pomysłów. Jednym z nich były właśnie burgery z kotletem z buraka. Wyszły super aromatyczne.
Używając kaszy jaglanej lub kaszy jęczmiennej, nie powinny pojawić się problemy ze sklejaniem kotletów.

Składniki (na ok. 10 sztuk kotlecików):
- 2 średnie starte na tarce buraki
- 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
- 1 cebula
- 3/4 szklanki lekko uprażonych nasion (np. słonecznik, dynia, sezam, siemię lniane)
- 2-3 łyżki sosu sojowego
- 3 łyżki mąki z ciecierzycy (ewentualnie innej mąki)
- 1/4 szklanki oleju
- garść posiekanej natki pietruszki
- 1/2 szklanki bułki tartej
- 1/2 łyżeczki suszonego imbiru
- sól, pieprz - do smaku
- DODATKI: bułka, pomidor, ogórek konserwowy, majonez wegański, ser wegański, czerwona cebula, sałata.

Sposób przygotowania: 
Buraki szoruję i obieram ze skóry, następnie ścieram je na tarce. Cebulę kroję na drobną kosteczkę, a nasiona podprażam na suchej patelni. Kaszę jaglaną gotuję według instrukcji na opakowaniu. Wszystkie składniki wrzucam do sporej miski i dokładnie mieszam. Jeżeli masa nie będzie chciała się wystarczająco kleić, dodaję więcej mąki i oleju. Piekarnik nagrzewam do 200 stopni. Z uzyskanej masy formuję kotleciki i układam je na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia. Piekę ok. 30 minut w temp. 200 stopni. W połowie pieczenia, delikatnie przewracam kotlety na drugą stroną.
Podaję z lekko zgrillowaną bułką, plastrem pomidora, liściem sałaty, plastrem sera wegańskiego, plastrem czerwonej cebuli, ogórkiem konserwowym i łychą wege majonezu :)



poniedziałek, 9 listopada 2015

Jaglana tarta kokosanka

Kokos, kokos i jeszcze raz kokos. Tarta kokosanka, to beznabiałowa propozycja dla miłośników kokosowego smaku. Robi się ją błyskawicznie i znika w podobnie szybkim tempie.

Składniki:

- 200 g/250 g. wiórków kokosowych
- 3 szklanki mleka roslinnego
- szklanka płatków owsianych górskich
- łyżka masła orzechowego
- 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
- 6 łyżek cukru pudru
- 1 łyżka oleju kokosowego
- orzechy laskowe (do udekorowania tarty)

Sposób przygotowania:

SPÓD: Miksuję w pojemniku blendera na bardzo drobno - płatki owsiane, łyżkę oleju kokosowego i łyżkę masła orzechowego. Gdy składniki idealnie połączą się, uzyskaną masę wykładam na formę, wyrównuję i dociskam do dna. Wkładam do lodówki na czas przygotowywania masy.

MASA: Kaszę jaglaną gotuję w 3 szklankach mleka roslinnego - według instrukcji na opakowaniu.
Gdy kasza jaglana wchłonie mleko, łączę ją z pozostałymi składnikami (200 g wiórków kokosowych, 4 łyżki cukru pudru oraz). Dokładnie wszystko mieszam i blenduję blenderem ręcznym na gładką masę. Gdy masa będzie w miarę gładka wykładam ją równo na formę ze zrobionym spodem. Dekoruję orzechami laskowymi.
Wkładam do lodówki na kilka godzin.

niedziela, 8 listopada 2015

Czekoladowe trufelki z nutą migdałową

Niedawno obiecałam Wam, że sukcesywnie będę wstawiać propozycje potraw na wegańskie Boże Narodzenie. I oto pierwsza z nich! Jestem pewna, że trufelkami skradniecie niejedno serce, nawet to niewegańskie :)
Czekoladowe trufelki, to rozpływająca się w ustach czekoladowo-migdałowa masa, o konsystencji miękko -twardej.
Nie ma nic fajniejszego, niż własnoręcznie zrobione czekoladki, położone na świątecznym stole, zapakowane w efektowne pudełko i przewiązane eko-wstążką. Możecie chociażby takim pudełkiem obdarować swoich świątecznych gości. Jestem pewna, że będą zachwyceni pyszną i śliczną produkcją czekoladek home-made.
Tym razem zrobiłam trufelki w trzech różnych posypkach: migdałowej, kokosowej i kakaowej ze szczyptą chilli. Możecie jednak użyć swojej fantazji i dowolnie je udekorować.

Składniki (12 sztuk):
- 150 g czekolady gorzkiej (trzeba czytać skład, niektóre czekolady mają zawartość mleka i jaj)
- 1/3 szklanki rozdrobnionych migdałów lub płatków migdałowych
- 6-7 łyżek mleka migdałowego
- kilka kropelek olejku migdałowego
- szczypta chilli
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- posypka: np. rozdrobnione migdały, wiórki kokosowe, kakao, cukier puder, nasiona chia, sezam.

Sposób przygotowania:
Migdały rozdrabniam na bardzo drobno w blenderze.
Czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej i po chwili dodaję do niej mleko migdałowe. Mieszam, aby nie przywierała do garnka i aby masa stała się jednolita bez grudek. Jeżeli masa okaże się zbyt gęsta, proponuje dodać jeszcze odrobinę mleka. Gdy masa uzyska jednolitą konsystencję, odstawiam garnek z czekoladą na bok i dodaję do niej: kilka kropelek olejku migdałowego, rozdrobnione migdały, chilli oraz cynamon. Wszystko razem dokładnie mieszam i wstawiam na ok 40 minut do lodówki.
Przygotowuję miseczki ze składnikami na posypki. W moim przypadku było to: kakao ze szczyptą chilli, wiórki kokosowe oraz rozdrobione migdały. Gdy masa zastygnie (ale tak na miękko-twardo), wyjmuję z lodówki i łyżką nabieram ilość odpowiednią do zrobienia trufelka - ok. 1/3 łyżki.
Ugniatam w ręku, delikatnie formuję kuleczki i dokładnie obtaczam w posypce. Układam na talerzu. Gdy wszystkie trufelki mają już posypkę, wstawiam do lodówki na ok. 1 godz. i po tym czasie można już delektować się przepysznymi, własnoręcznie zrobionymi czekoladkami.



piątek, 6 listopada 2015

Pieczone sajgonki wegetariańskie

Sajgonki robiłam po raz pierwszy i zabierałam się do nich długo. Bałam się, że papier porozrywa mi się, że nie będą chciały się sklejać. Ku mojej uciesze wszystko poszło gładko! Byłam w szoku, że to naprawdę nie jest takie trudne :)

Sajgonki odrzucały mnie jeszcze przez jeden fakt: fakt smażenia ich w głębokim oleju. Nie lubię tłustego jedzenia, sam zapach smażonego oleju po prostu nie sprawia mi przyjemności. Sajgonki postanowiłam więc upiec w piekarniku. Wyszły fantastyczne! Zero ociekającego oleju, zero tłuszczu wylewającego się z sakiewek. Sama chrupkość i smak farszu. Chyba mogę powiedzieć: umiem robić sajgonki! :)

Składniki na ok. 12 sajgonek: 
- 12-14 arkuszy papieru ryżowego (ja wybrałam Tao Tao)
- 1 średnia marchewka
- 1 średnia cebulka
- garść kiełków fasoli mung
- 1/4 niewielkiego pora
- 4-5 grzybków mun
- 130 g makaronu sojowego
- 4 łyżki sosu sojowego
- 3/4 łyżeczki imbiru
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- olej
- opcjonalnie: niewielka papryczka chilli
- ewentualnie dla osób mających mniej czasu: zamiast świeżych warzyw, możecie kupić mieszankę chińską np. Hortexu i jej użyć jako farszu. :)

Sposób przygotowania: 
Na rozgrzaną patelnię z małą ilością tłuszczu wrzucam kolejno pokrojone w zapałki warzywa: marchew, pora, cebulkę i na końcu kiełki fasoli. Grzybki mun przygotowuje według instrukcji na opakowaniu. Gdy staną się miękkie również kroję je w zapałki i przekładam na patelnię. Dodaję przypraw i podsmażam przez ok 7 minut. Następnie przygotowuję makaron sojowy również według instrukcji na opakowaniu. Gdy będzie gotowy przekładam go na patelnię i delikatnie dzielę go nożem na krótsze kawałki. Wszystko ze sobą bardzo dobrze mieszam i próbuję. Jeżeli farsz jest zbyt mało wyrazisty lub zbyt mało słony dodaję dodatkową łyżkę sosu sojowego.
Gdy farsz będzie gotowy, zostawiam go do ostygnięcia.
Kolejny krok to nałożenie farszu w papier ryżowy i odpowiednie go zwinięcie :) Nie jest to takie trudne, jak się wydaje.

Wyjmuję wszystkie arkusze papieru ryżowego i przygotowuję miskę z letnią wodą oraz deseczkę, najlepiej drewnianą. Arkusz papieru moczę przez dwie sekundy w misce z wodą i kładę na deseczkę. Czekam 10 sekund i następnie przekładam jedną łyżkę farszu na papier. Składam sajgonki według poniższego rysunku:


Zwiniętą sajgonkę odkładam na talerz do lekkiego wysuszenia. Po złożeniu wszystkich sajgonek, nagrzewam piekarnik do 200 stopni. Każdą z sajgonek nabłyszczam pędzelkiem bardzo delikatnie niewielką ilością oleju. Przekładam sajgonki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładam do piekarnika. Piekę ok 15 - 20 minut w połowie czasu przewracając ostrożnie sajgonki na drugą stronę.

Smacznego! :)

czwartek, 5 listopada 2015

Owsiane placuszki śniadaniowe

Fajnie jest zacząć dzień o śniadania, a tym bardziej od pysznego śniadania! Owsiane placuszki śniadaniowe, to propozycja zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Jest to baza, którą urozmaicić możecie wieloma składnikami, w zależności od Waszych gustów smakowych. Ja postawiłam na truskawki (udało mi się kupić malutki pojemniczek :)) i mleko kokosowe.

Składniki:
- 1/2 szklanki mąki pszennej
-3/4 szklanki płatków owsianych
- 3/4 szklanki mleka roślinnego
- 2 łyżeczki octu
- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- olej do smażenia
- 1 łyżka syropu (ja najbardziej lubię z agawy)

Sposób przygotowania:
Płatki owsiane miksuję kilka sekund na średnio drobno, następnie wszystkie składniki łączę ze sobą i bardzo dokładnie mieszam. Uzyskane ciasto przekładam małymi porcjami na rozgrzaną patelnię z olejem (może być kokosowy, z pestek winogron etc). Smażę z każdej strony i podaje z dodatkami - ja wybrałam truskawki i kleks mleka kokosowego.

wtorek, 3 listopada 2015

Bóbbus, czyli pasta z suszonego bobu

Hummus jadł chyba każdy, chociaż raz w życiu. Ale bóbbus? Pastę z suszonego bobu? Jeżeli nie, to koniecznie musicie to zmienić. Jest prze-py-szna i fantastycznie komponuje się z warzywami kanapkowymi i świeżym chlebem.





Składniki:
- 1 szklanka suszonego bobu
- 1/4 cebuli
- 3 łyżki sezamu
- pieprz
- wywar z gotującego się bobu
- oliwa z oliwek

Sposób przygotowania:
Bób zalewam ciepłą wodą i zostawiam na noc do namoczenia. Rano gotuję do miękkości, a cebulkę szatkuję i podsmażam na oliwie do czasu zarumienienia. Gdy bób będzie miękki przekładam go do blendera kielichowego, dodaję sezam, cebulkę i miksuję wszystko na gładką pastę. Jeżeli pasta wyjdzie zbyt mało kremowa, dodaję łyżkę/dwie wywaru z ugotowanego bobu. Dodaję pieprzu do smaku i gotowe! Dekoruję pietruszką i podaję z chlebem lub ciepłymi grzankami :)

niedziela, 1 listopada 2015

Zupa - Krem z batatów

Możecie powiedzieć: "znowy bataty"? Oj, znowu :) Uwielbiam smak słodkich ziemniaków - jest zbliżony do smaku dyni i można je przyrządzać na wiele sposobów.
Dzisiaj zdecydowałam się zrobić zupę-krem z batatów, czyli kolejną jesienną propozycję na obiadowy stół. Słodko-słono-lekko ostry smak - Wyszła fantastycznie!

Składniki (na ok. 3 porcje):
- 1 spory batat
- 0,5 l bulionu warzywnego (użyłam włoszczyzny mrożonej)
- 1/2 łyżeczka imbiru
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1/2 łyżeczka curry
- szczypta pieprzu cayenne
- liść laurowy
- sól, pieprz
- pietruszka do dekoracji

Sposób przygotowania:
Gotuję bulion warzywny wraz z solą (ok. 1/2 łyżeczki) i liściem laurowym. W między czasie batata obieram i kroję w kosteczkę. Wrzucam do gotującego się bulionu. Po upływie ok. 5 minut wrzucam pozostałe przyprawy (oprócz pieprzu) i gotuję pod przykryciem, aż bataty staną się miękkie. Gdy to nastąpi blenduję zupę na gładki krem. Próbuję i dodaję odrobinę pieprzu i ewentualnie soli, jeżeli zupa będzie zbyt mało słona. Podaję bardzo gorącą, dekoruję pietruszką.