niedziela, 28 maja 2017

Wegetariańskie placuszki z cukinii z orzechami nerkowca

Czy wiecie, że placki wcale nie muszą być zrobione z ziemniaków? Równie pyszne są te z cukinii! A jakie zdrowe! A jakie aromatyczne! Przedstawiam Wam moją propozycję na wegetariańskie placki z cukinii. Te są z dodatkiem siemienia lnianego i orzechów nerkowca (zamiast mąki), listę składników można wyliczyć na palcach, a samo przygotowanie zajmie Wam 15 minut. 

Składniki:
- 1 cukinia
- 1 jajko
- 1/4 cebuli
- 4 łyżki siemienia lnianego
- 10 orzechów nerkowca
- sól, pieprz
- olej kokosowy do smażenia

Sposób przygotowania:

Cukinię i cebulę ucieram na tarce o grubych oczkach. Siemię lniane i orzechy nerkowca mielę na drobno w pojemniku blendera (z ostrzami). 
Do cukinii i cebuli wbijam jajko, dodaje zmielone siemię wraz z orzechami i wszystko razem dokładnie mieszam. 
Na rozgrzaną patelnię dodaję łyżeczkę oleju kokosowego. Gdy się roztopi, przekładam łyżką na patelnię cukiniową masę, formując placuszki.

środa, 4 stycznia 2017

KSIĄŻKI, które musicie poznać

Pamiętacie, jak jakiś czas temu pisałam Wam, że nawiązałam współpracę z Wydawnictwem Vital?
Mam tę przyjemność, że mogłam objąć patronatem medialnym trzy wybrane przeze mnie pozycje, na tyłach których znajdziecie logo "WEGE SMAKI".
Książki, które znalazły się na mojej półce to: "Jedz prawdziwe jedzenie", "Mięso nas zabija" oraz "Yin Joga - najspokojniejszy trening świata". Przybliżę Wam każdą z tych książek i może wkrótce zagoszczą one i na Waszych półkach? :)

JEDZ PRAWDZIWE JEDZENIE - Julie Montagu

Książka, dzięki której nauczyć się możecie jak prawidłowo komponować posiłki, łączyć ze sobą składniki tak, aby czerpać z nich jak najwięcej korzyści dla naszego organizmu.

"Dzięki tej książce będziesz mógł powrócić do korzeni i dokonać pozytywnych wyborów żywieniowych. Pozwolą ci one zwiększyć spożycie pięciu grup żywności, które są najważniejsze dla utrzymania zdrowego mózgu i ciała. Dowiesz się jak wprowadzić do codziennej diety komosę ryżową, kaszę jaglaną, brązowy ryż, płatki owsiane oraz kaszę gryczaną, które odżywią twój organizm. Nauczysz się stosować zdrowe tłuszcze czyli oliwę z oliwek, olej kokosowy oraz olej lniany, aby zyskać więcej energii. Uzupełnisz dietę o jagody goji, nasiona chia, spirulinę, pyłek pszczeli oraz kakao, które należą do superżywności i są gwarantem długowieczności. Cukier zastąpisz zdrowym miodem, syropem ryżowym czy klonowym, cukrem daktylowym lub kokosowym. Autorka podaje wiele przepisów na potrawy, wyjaśnia ich wartość odżywczą i udostępnia szereg pomysłowych sposobów na uwzględnienie powyższych produktów w codziennej diecie. 
Dzięki prawdziwemu jedzeniu odzyskasz energię i będziesz cieszyć się zdrowiem. Wystarczy, że będziesz zwracał uwagę na to, czego pragnie Twój organizm. Poznasz również metody na poprawę swojego samopoczucia i zwiększenia poziomu szczęścia za pomocą medytacji, afirmacji, prostych ćwiczeń oddechowych i technik jogi. "

 -tak piszą wydawcy i ja całkowicie podpisuję się pod tym fragmentem opisu książki. 
Polecam tę książkę każdemu, kto choć trochę chce zrobić coś dobrego dla swojego organizmu i mózgu, nie licząc przy tym kalorii. Poznać będziecie mogli również nieznane dotąd produkty, przyprawy, produkty z kategorii superfoods oraz sposoby na lepsze samopoczucie. 



MIĘSO NAS ZABIJA - dr Davis Garth i dr Howard Jacobson 

"Czy wiesz, że codziennie jesteś narażony na działanie jednego z najsilniej uzależniających środków na świecie? Nie chodzi tu bynajmniej o dopalacze, nikotynę, narkotyki, alkohol czy cukier. Mowa o mięsie!
Autorzy ujawniają mechanizm powszechnego uzależnienia od mięsa oraz obalają masę mitów związanych ze spożywaniem białka zwierzęcego. Jednym z nich jest paradoks, że jedni spożywają duże ilości białka żeby zwiększyć masę ciała, a inni żeby zrzucić wagę. Z tej książki dowiesz się, że proteiny wcale nie pomagają spalić kilogramów, a demonizowane w ostatnich latach węglowodany nie są wcale wrogiem człowieka, ponieważ w naturalnej postaci stają się źródłem zdrowia, witalności i energii. Tymczasem testy laboratoryjne wykazały istnienie wyraźnego związku między białkiem zwierzęcym, a nadwagą, nadciśnieniem, chorobami serca, cukrzycą i nowotworami, jak również wieloma innymi chorobami odpowiedzialnymi za skrócenie długości życia.
Książka nie nakłania do całkowitej rezygnacji z mięsa, ale do stopniowego, rozsądnego modyfikowania nawyków żywieniowych. Ujawnia, że białko zwierzęce można z powodzeniem zastąpić białkiem roślinnym, a najskuteczniejszą metodą na zrzucenie zbędnych kilogramów, poprawienie stanu zdrowia i uchronienie organizmu przed chorobami jest stosowanie diety o niskiej zawartości białka oraz tłuszczu. Autorzy swoje tezy popierają wynikami niezależnych badań i eksperymentów.
Koniec z mięsem, początek zdrowia."

Czytelników mojego bloga nie muszę chyba przekonywać do odstawienia mięsa :) Powodów wyrzucenia ze swojego jadłospisu mięsa jest mnóstwo: są to np. powody etyczne lub zdrowotne.
Mogę Wam powiedzieć ze swojego doświadczenia, że od kiedy wykluczyłam mięso, moje wyniki badań poprawiły się, przestały mi wypadać włosy, przestałam czuć się ociężale - to tylko zdrowotne plusy. Chyba nie muszę Was przekonywać, że moje sumienie jest również zdrowsze? :)
Książka pomoże Wam skomponować posiłki bezmięsne, wytłumaczy, jakie składniki i w jakich ilościach komponować, aby uzyskać pełnowartościowy posiłek. 

YIN JOGA. NAJSPOKOJNIEJSZY TRENING ŚWIATA - Bernie Clark

Nie chodzę na jogę, nie umiem asanów. A zawsze chciałam umieć, bo podświadomie czułam, że jest to coś, co pomoże uzyskać mi spokój ciała. 
Książka ta jest dla każdego - i dla zaawansowanego, i dla tego, co zaczyna dopiero swój kontakt z jogą. Dowiecie się jakie asany i jakie ćwiczenia możecie robić sami w domu tak, aby zauważyć już pierwsze efekty ich działania. Wiecie, że od kiedy przeczytałam tę książkę, codziennie rano poświęcam kilkanaście minut na jogowe rozciąganie?

 "Yin joga jest spokojną, bardzo odprężającą praktyką dla wszystkich, bez względu na wiek, wagę, stan zdrowia, tryb pracy czy znajomość innych technik jogi. Wycisza i przywraca równowagę. Jest częścią tradycji hatha jogi i łączy wpływy jogi hinduskiej z chińskimi praktykami taoistycznymi oraz z zachodnią nauką, w celu doskonalenia zdrowia na wielu poziomach. Jest idealna dla osób z kontuzjami, bólami kolan, ramion czy szyi. Koncentruje się na stawach, ścięgnach, więzadłach, głębszych sieciach powięzi oraz tkance łącznej.
Autor dzieli się swoim doświadczeniem, prezentując fizyczne korzyści płynące z ćwiczeń yin jogi oraz wyjaśnia, na jakie sposoby ona może Ci pomóc energetycznie, emocjonalnie i umysłowo. Asany przedstawione są w przystępny sposób, co pozwala na pełne ich doświadczanie i bezpieczne wykonywanie dzięki zamieszczonym zdjęciom i pomocnym opisom. Regularna praktyka tej formy jogi buduje harmonię ciała, umysłu i serca. Poprawia nie tylko zdrowie, ale także wzmacnia organizm i co najważniejsze, poszerza zakres wykonywanych ruchów. Dzięki niej lepiej poznasz siebie, zmniejszysz poziom stresu, rozluźnisz się, odpoczniesz fizycznie oraz mentalnie, a także poprawisz trawienie i pracę serca. Będziesz zrelaksowany i wypoczęty, a Twoje samopoczucie z dnia na będzie się stawało coraz lepsze. Ponadto wyrobisz w sobie korzystne nawyki, które  pozostaną w Tobie na całe życie.
Spokojny trening – zrelaksowane ciało."

wszystkie książki kupić możecie na www.wydawnictwovital.pl lub na stronach www.empik.pl 




niedziela, 2 października 2016

Gorąca czekolada z kleksem bitej śmietany kokosowej

Macie czasami takie dni, że najchętniej zakopalibyście się pod kocem i nie wystawiali spod niego nawet nosa?
Jeżeli tak, to polecam schować się pod nim, zabierając ze sobą filiżankę aromatycznej, gorącej czekolady. Sprawdzone, przetestowane, działa! :)

Składniki (na dwie filiżanki):

  • tabliczka gorzkiej czekolady (sporo gorzkich czekolad w sklepach jest 100% vegan)
  • filiżanka (w której potem podacie czekoladę) mleka migdałowego,
  • mała puszka mleczka kokosowego (165 ml)
  • szczypta mielonej papryki chili 
  • szczypta cynamonu

Kilka rad:
  • mleczko kokosowe musi mieć min. 76% zawartości ekstraktu kokosowego (im więcej, tym łatwiej będzie ubić bitą śmietanę)
  • mleczko kokosowe przed ubiciem na śmietanę, musi być przechowywane w lodówce min. 20 godzin.
  • do ubicia bitej śmietany używamy tylko części stałej mleczka. Część płynną pozostawiam do innych potraw.
  • jeżeli śmietanka nie będzie chciała ubijać się na sztywno, proponuję dodać (ewentualnie) "Śmietan-Fix" w połowie ubijania mleczka kokosowego

Sposób przygotowania: 
Korzystając z powyższych rad, mleczko kokosowe ubijam mikserem na sztywną bitą śmietanę.
Mleko migdałowe wraz z połamaną czekoladą podgrzewam w rondelku, mieszając do całkowitego rozpuszczenia się czekolady. Masa powinna być idealnie gładka, bez grudek. Dodaję chili oraz cynamonu i mieszam jeszcze przez kilka minut. 
Przelewam do filiżanki, a na wierzch za pomocą rękawa cukierniczego dodaję łyżkę bitej śmietany.

wtorek, 13 września 2016

Wege Piknik, czyli co wziąć ze sobą do koszyka


Wrześniowa pogoda wyjątkowo nas rozpieszcza w tym roku i zachęca do weekendowego piknikowania. Mój mąż zabrał mnie w związku z tym w niedzielę do Powsina. Zaproponował piknik na trawie. On to umie wymyślać fajne randki!
Zapakowaliśmy do samochodu kocyki oraz pełny kosz pyszności i poczuliśmy się jak licealiści uciekający na wagary z nudnej lekcji. A jak piknik, to i pyszne jedzenie! A, i tego dnia nie liczcie kalorii :)


Jak się spakować, co zabrać?

  1. Przyda się na pewno spora torba lub wiklinowy koszyk piknikowy, dzięki którym wszystko będziemy mogli mieć w jednym miejscu. Koc, sztućce, jedzenie, talerze, napoje, paletki do badmintona i co tylko Wasza wyobraźnia jeszcze Wam podpowiada.
  2. Pamiętajcie, że produkty i potrawy, które ze sobą zabieracie muszą wiele przetrwać - temperaturę, pakowanie do pojemników i transport. Nie warto brać ze sobą zup, płynnych deserów lub dań, które są smaczne tylko wtedy, gdy podane są na gorąco. Bez sensu stresować się potem rozlaną, choć pyszną, zupą, której gotowaniu poświęciliśmy pół poranka.
  3. Nie warto również brać ze sobą porcelanowych talerzy i metalowych sztućców. Te plastikowe w zupełności wystarczą.
  4. Napoje najlepiej przewozić w zamkniętych butelkach lub szczelnych bidonach. Warto również jeszcze w domu wrzucić do nich dwie kostki lodu i od razu zapakować do termicznej torby. Dzięki temu napoje dłużej utrzymają niską temperaturę.
  5. Warto również zaopatrzyć się w termiczną torbę, dzięki której Wasze potrawy przetrwają nawet najcięższy upał. 
  6. Weźcie również ze sobą mokre chusteczki lub płyn do dezynfekcji rąk. 
  7. I koniecznie duży kapelusz! W końcu co, jak co, ale piknik bez kapelusza i wiklinowego koszyka, to co to za piknik! :)


Oto moje propozycje kulinarne na piknik we dwoje, z dziećmi lub ze znajomymi (wystarczy kliknąć na nazwę wybranej potrawy, aby przejść do przepisu):

1. Ciastka z czekoladą -  świetna, pożywna i słodka przekąska dla każdego















2. Owoce  - my postawiliśmy na banany, winogrona i śliwki















3. Wykwintne sakiewki ze szpinakiem, cebulą i karmelizowaną gruszką 















4. Wegański placek drożdżowy















5. Sałatka z rukolą, pieczonymi łódeczkami batata, granatem i pieczoną ciecierzycą





















6. Domowe powidła





















7. Orkiszowy placek ze śliwkami 


A Wy? Co zabieracie do piknikowych koszyków?


poniedziałek, 12 września 2016

Powidła śliwkowe


Lato powoli dobiega końca, więc trzeba je zachować jak najdłużej. Ja zapakowałam więc letnie smaki w słoiki. I tak powstały najpyszniejsze na świecie powidła śliwkowe o lekkiej, jesiennej nucie. Jeżeli macie przed sobą wolny dzień, albo weekend, kupcie słoiki, dużo sezonowych warzyw i owoców i zapakujcie je w słoiki. Nie ma nic lepszego, niż kawałek lata w środku zimy lub jesieni!

Składniki (na 8-10 słoiczków 0,3 l):
- 7 kg śliwek
- 4 płaskie łyżeczki cynamonu 
- dwa goździki 
- 2 płaskie łyżeczki kardamonu 
- opcjonalnie: tabliczka gorzkiej czekolady

Sposób przygotowania:

Śliwki dokładnie myję pod bieżącą wodą, osuszam papierowym ręcznikiem i pozbawiam je pestek. Wrzucam je do dużego garnka z grubym dnem lub dwóch garnków, jeżeli w jednym się wszystkie nie zmieściły i podduszam pod przykryciem na bardzo małym ogniu. Co kilka, kilkanaście minut mieszam, aby nie doprowadzić do przypalenia. W połowie gotowania dodaję cynamon, kardamon i rozdrobnione w moździerzu dwa goździki. Dodaję opcjonalnie czekoladę chcąc uzyskać lekko "nutellowy" smak.  Śliwki podduszam do momentu całkowitego odparowania wody i powstaniu gęstej, jednolitej konsystencji. Może to potrwać nawet do 8-10 godzin. 

Pasteryzacja słoików:

Chcąc cieszyć się cieszyć powidłami przez całą zimę, gotowe powidła przekładam do słoiczków. Zakręcam słoiki i wstawiam je do garnka z gotującą się wodą. Poziom wody powinien być ok 2 cm poniżej zakrętki słoika. Gotuję ok. 15 minut uważając, aby nie doprowadzić do popękania słoików. Po upływie tego czasu, za pomocą rękawiczki żaroodpornej wyjmuje słoiki i ustawiam je na ściereczce dnem do góry i pozostawiam tak na 8 godzin do całkowitego wystudzenia. Po tym czasie wieczka słoików powinny być wklęsłe. 
Słoiki dekoruję kapturkami, naklejam naklejki, opisuję i cieszę się szafką pełną smakowitości przez całą jesień i zimę :)





poniedziałek, 5 września 2016

Placek ze śliwkami

Kto oglądał Snapy ten wie, że dostaliśmy od Dziadka 7 kg śliwek z jego działki. Wyzwanie, co z tym zrobić! Zdecydowałam się na: powidła, naleśniki, no i OBOWIĄZKOWO placek ze śliwkami.
Druga noc ledwo przespana, ze względu na gotujące się powidła, ale to na prawdę wielka radocha kręcić łychą i jednocześnie wspomagać się ciepłym orkiszowym plackiem ze śliwkami.

Składniki (na keksówkę lub formę 22 cm): 
- 1,5 szklanki mąki orkiszowej
- szklanka mleka roślinnego (polecam do tego ciasta użyć mleka kokosowego o smaku czekoladowym)
- kilkanaście śliwek
- 1/3 szklanki cukru trzcinowego lub 1/2 szklanki ksylitolu
- 1/3 szklanki oleju
- 1,5 łyżeczki sody
- 1,5 łyżeczki octu
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki kardamonu
- cukier puder do posypania ciasta

Sposób przygotowania: 
Piekarnik nagrzewam do 170 stopni (termoobieg), a formę do ciasta dokładnie smaruję olejem. Wszystkie składniki, oprócz śliwek, łączę ze sobą w dużej misce i dokładnie mieszam drewnianą łyżką do idealnego połączenia się składników.
Śliwki pozbawiam pestek i kroję je na pół. Masę ciasta przelewam do formy i na wierzchu układam śliwki, jedna obok drugiej.
Wstawiam do piekarnika na 45 minut. Po upływie tego czasu ciasto zostawiam do całkowitego ostudzenia i dopiero potem posypuję cukrem pudrem.




niedziela, 28 sierpnia 2016

Roladki z bakłażana mocno nadziane

Psianka podłużna. Gruszka Miłosna. Jajko krzewiaste, bakman, oberżyna, czy wreszcie: BAKŁAŻAN.
Pochodzi z Indii, rośnie w tropikach i jest… owocem. A co więcej, w sensie ściśle botanicznym, jest jagodą. Jak widzicie, to dość mocno tajemnicza i zagmatwana sprawa, od której dostać można niemałego mętliku w głowie. Nic się jednak nie przejmujcie, bo jedno jest jednak pewne - bakłażan, to król smaku. Dawno, dawno, uprawiany był jednak w Europie jako roślina ozdobna, a dopiero potem odkryto na szeroką skalę jego kulinarne zalety.
Ja bakłażana mam zawsze w lodówce. Chociaż jednego - może stosunkowo długo w niej poleżeć, a radość z przyrządzenia go na obiad lub kolację jest ogromna!

Pamiętajcie jednak, że bakłażany to dość zachłanne chłopaki, ponieważ w przypadku smażenia lubią pić olej. Należy nasmarować je wcześniej oliwą i smażyć na suchej patelni. W innym wypadku wciągną tyle tłuszczu, ile uprzednio wlejecie na patelnię.

A więc do dzieła! Przed Wami roladki bakłażanowe nadziane marynowanym tofu a'la feta, pomidorami suszonymi oraz bazylią. 


Składniki (na ok. 8 nadzianych bakłażanowych roladek):
- 1 bakłażan
- kostka tofu naturalnego (180 g)
- ok. 8 pomidorów suszonych
- świeże liście bazylii
- sól, pieprz
- 2 łyżki soli himalajskiej
- 6 ząbków czosnku
- olej kokosowy
- opcjonalnie: wykałaczki krótkie

Sposób przygotowania: 

Dzień lub dwa wcześniej przygotowuję marynowane tofu a'la feta. 

  1. Do litrowego słoika wkładam pokrojone w plastry (ok. 1 cm grubości) tofu, dodaję 6 ząbków czosnku, 2 łyżki soli himalajskiej i zalewam wodą mineralną. 
  2. Zakręcam słoik i zostawiam na kilkanaście godzin w lodówce.


Następnego dnia: 

  1. Bakłażana myję pod bieżącą wodą i kroję go wzdłuż na równe ok 4-5 mm plastry.
  2. Nacieram je solą, smaruję lekko olejem kokosowym i odstawiam na 15 minut. 
  3. Po upływie tego czasu rozgrzewam patelnię i podsmażam na niej plastry bakłażana, ok 4 minut z każdej strony. Gdy dość mocno nam się zarumienią, przekładam je na talerz do całkowitego wystudzenia.
  4. Gdy bakłażan wystudzi nam się, zaczynamy zwijanie! Tofu wyjmuję ze słoika, pomidory suszone wyjmuję z zalewy (aczkolwiek bardzo polecam pomidory ze znanego dyskontu, którego nazwa zawarta jest w piosence "Do biedronki przyszedł żuk" - sprzedawane są w paczkach, bez zalewy!), a bazylię myję pod bieżącą wodą i osuszam ręcznikiem papierowym.
  5. Na szczycie każdego plastra oberżyny układam: plaster tofu, pomidora suszonego i 2 liście bazylii. Zwijam w rulon i ewentualnie sczepiam krótką wykałaczką.
  6. Podaję jako przekąskę lub przystawkę.

Mówię Wam, no niebo w gębie!